tekst odezwy do posłów
Gotowy
– rozszerzony tekst odezwy do posłów opozycji (PO, PLS, Nowoczesna,
SLD) – obejmujący sprzeciw wobec planowanej przez PIS ratyfikacji o
zasobach własnych Unii Europejskiej.
Tekst
zawiera dokładny opis stanu prawnego, z przytoczeniem konkretnych
zapisów konstytucji wskazujących, dlaczego ta ratyfikacja jest sprzeczna
z konstytucją – mówi również o skutkach społecznych tej ratyfikacji –
nie trzeba dodawać, bardzo negatywnych dla nas, Polaków.
Szanowny Panie Pośle (Szanowna Pani Poseł),
Bez
względu na to jakie barwy partyjne Pan reprezentuje, apeluję do Pana
jako Posła Rzeczypospolitej, proszę mieć odwagę - podjąć właściwą
decyzję i sprzeciwić się ratyfikacji umowy międzynarodowej o zwiększeniu
zasobów własnych UE.
Proszę zważyć, że głosując za ratyfikacją wyraża Pan zgodę na nakładanie podatków na polskich obywateli przez zewnętrzny podmiot międzynarodowy - Komisję Europejską! Pozbawia to polski parlament jego wyłącznej zagwarantowanej konstytucyjnie kompetencji!
Nie wyrażając sprzeciwu zgadza się Pan również na toby polscy obywatele brali solidarną odpowiedzialność za 750 mld euro długu wynikającego z Funduszu Odbudowy!
Stanowi to jawne pogwałcenie Konstytucji Rzeczypospolitej - zakazu udzielania gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto.
Dlatego
ja, polski obywatel, nie zgadzam się by zewnętrzny podmiot
międzynarodowy - Komisja Europejska, wbrew zakazom Konstytucji
Rzeczypospolitej zadłużała mój kraj, czyli też mnie polskiego podatnika!
Stanowczo sprzeciwiam się też by były na mnie nakładane daniny bezpośrednio nie zasilające polskiego budżetu!
Żądam
by nadal każdy podatek nakładany na polskich obywateli i każdy dług,
który Polska będzie zaciągała zarówno na rynku wewnętrznym jak i na
rynkach międzynarodowych pozostawał pod całkowitą kontrolą polskiego
Posła i Senatora.
Uznaję ewentualną
ratyfikację rozszerzenia systemu zasobów własnych Unii Europejskiej jako
narażenie żywotnych interesów Rzeczypospolitej i jej obywateli.
Dlatego
jeżeli poprze Pan ratyfikację umowy o powiększeniu zasobów własnych
Unii Europejskiej uznam Pana działanie za zdradę Polskiej Racji Stanu, a
Pana jako zdrajcę polskiego interesu narodowego!
Apelując
do instynktu samozachowawczego Szanownego Posła informuję, że poparcie
przez Pana ratyfikacji umowy o zasobach własnych Unii Europejskiej (lub
nie wzięcie udziału w głosowaniu, ewentualne wstrzymanie się) spowoduje,
że nie tylko uznam Pana za wroga Ojczyzny i Polaków, ale też stanie się
Pan moim osobistym wrogiem!
Zapamiętam to, i obiecuję że dołożę wszelkich starań by przestał Pan pełnić zaszczytną funkcję Posła Rzeczypospolitej.
Przy
okazji następnych wyborów, w Pana okręgu będę prowadził skierowaną
personalnie przeciwko Panu anty kampanię. Działając zarówno w terenie
jak w internecie promował ją będę hasłem -
Każdy, tylko nie on!
Środki
na to działanie pozyskam w zbiórce publicznej gdzie będę zabiegał o
wpłaty głównie u kontrkandydatów z Pana listy wyborczej. Podkreślam, nie
będzie to anty kampania przeciwko partii, którą Pan będzie
reprezentował w następnych wyborach, a personalnie przeciwko Panu, a
skorzystają z niej głównie pana kontrkandydaci z macierzystej listy
wyborczej.
„Wielkie okazje nie trafiają się małym ludziom.”
(Jak mawiała Św. P. Agnieszka Fatyga)
Dlatego wierzę, że znajdzie Pan odwagę by odłożyć na bok partyjne interesy i skorzysta z okazji by stać się wielkim.
Jako polski parlamentarzysta ma Pan obowiązek stanąć w obronie interesów Rzeczpospolitej i Polaków
sprzeciwiając się ratyfikacji umowy
o zasobach własnych Unii Europejskiej!
Uzasadnienie
Aspekty prawne
Ad. 1, Ad.2
Na podstawie Konstytucji Rzeczypospolitej:
Art. 90. Przekazanie uprawnień organizacji międzynarodowej
Rzeczpospolita
Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji
międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy
państwowej w niektórych sprawach. Ale nie w podatkowych !
2.
Ustawa wyrażająca zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej, o której
mowa w ust. 1, jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w
obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat
większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby
senatorów.
3. Wyrażenie zgody na ratyfikację takiej umowy może być uchwalone w referendum ogólnokrajowym zgodnie z przepisem art. 125 referendum ogólnokrajowe.
W
związku z możliwym przekroczeniem mandatu społecznego, przekazaniem
pozatraktatowych kompetencji władczych Komisji Europejskiej należących
do konstytucyjnie obwarowanych uprawnień polskiego parlamentu
(nakładanie podatków oraz zadłużania skarbu państwa) należałoby rozważyć
skorzystanie z dyspozycji z art. 125 w związku Art. 90 ust. 3.
Prawne
następstwa ratyfikacji przedmiotowej umowy międzynarodowej,
rozszerzenia systemu zasobów własnych Unii Europejskiej (UE) wykraczają
poza mandat udzielony przez obywateli w referendum akcesyjnym do Unii
Europejskiej.
Ad. 3
Art. 217. Podatki i inne daniny publiczne
Nakładanie podatków, innych danin publicznych,
określanie podmiotów, przedmiotów opodatkowania i stawek podatkowych, a
także zasad przyznawania ulg i umorzeń oraz kategorii podmiotów
zwolnionych od podatków następuje w drodze ustawy.
Dyspozycja
powyższego artykułu wskazuje wyłączną możliwość nakładania podatków
drogą ustawową. Pozostaje to w sprzeczności z brakiem określenia w
ustawie ratyfikującej umowę sposobu poboru, konstrukcji i wysokości
stawek podatkowych dla ustanawiających jako zasób własny UE np.:
„podatku cyfrowego” czy podatku od transakcji finansowych, (brak nawet
skonkretyzowanego projektów konstrukcji podatku; progów podatkowych,
wysokości stawek, zwolnień itp.).
Ad. 4
Art. 216. Finanse publiczne
Zaciąganie pożyczek oraz udzielanie gwarancjii poręczeń finansowych przez państwo następuje na zasadach i w trybie określonych w ustawie.
Nie
wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w
następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości
rocznego produktu krajowego brutto.Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawa.
Solidarna
odpowiedzialność za zadłużenie wynikłe z długu zaciągniętego na rzecz
zasilenia Funduszu Odbudowy w wysokości 750 mld euro stanowi formę
poręczenia w kwocie przekraczającej 3/5 wartości rocznego produktu
krajowego brutto w sposób jawny łamiąc zakaz konstytucyjny zawarty w
Art. 216 ust. 3.
Ad. 5
Brak
pozytywnego rozstrzygnięcia zapowiadanej skargi Polski na
rozporządzenie o warunkowości (zwanego też „fundusze za praworządność”),
powoduje ryzyko arbitralnego wstrzymania przez Komisję Europejską i
Radę wypłaty środków zarówno z Funduszu Odbudowy jak i kwot wynikających
z perspektywy finansowej UE 2021-2027.
Rozporządzeniu zarzuca się modyfikacje zawartych Traktatów oraz niepraworządność!
Rozporządzenie jest niezgodne z prawem traktatowym ponieważ;
Rada
UE przyjęła je kwalifikowana większością na podstawie przepisu
traktatowego przewidzianego do wydania rozporządzenia wykonawczego do
budżetu rocznego. Zgodnie z praktyką prawodawczą podstawą prawną
rozporządzenia o funduszach za praworządność powinien być przepis
traktatowy, na mocy którego wydawane są unijne akty prawne przyznające
przedmiotowe fundusze. Wydanie takiego rozporządzenia wymusza
zastosowanie trybu jednomyślności, a nawet można wnioskować że przyjęcie
takiego przepisu wymagałoby ratyfikacji przez wszystkie państwa
członkowskie.
Omawiane rozporządzenie jest konkurencyjne wobec art. 7 TUE przez co de facto modyfikuje Traktat!
Tworzy nową procedurę niezgodną z art. 7 Traktatu UE, ponieważ sankcjonuje uogólnione, trwałe, a nie tylko konkretne uchybienia praworządności.
W treści omawianego aktu prawnego - art. 3 lit. a - r ustanowiono
przesłankę uogólnioną (a nie jednostkową inaczej konkretną) „zagrożenia
niezawisłości sądownictwa”.
W omawianym akcie prawnym zawarto też otwarty katalog naruszeń wyrażony poprzez zwroty „inne sytuacje" (art. 4 ust. 2 lit. h) i „może wskazywać” (art. 3 in pr. ) wprowadzając przez to niepewność prawną. Polega to na tym, że upoważnia instytucje Unii zastosuje uznaniowość już na etapie uruchomienia procedury
rozporządzenia (a nie na etapie podejmowania decyzji o uruchomieniu
tejże procedury). Wprowadzona tak warunkowość fakultatywna jest
sprzeczna z utrwalonym orzecznictwem luksemburskim.
Ad. 6
Narażenie żywotnych interesów Rzeczypospolitej i obywateli.
Konsekwencje gospodarcze ratyfikacji umowy.
W
najbliższych tygodniach będzie Pan uczestniczył w kluczowym dla mnie
jak i wszystkich obywateli Rzeczpospolitej głosowaniu ratyfikującym
decyzję Rady Europejskiej z dnia 14 grudnia 2020 r. dotyczącej rozszerzenia systemu zasobów własnych Unii Europejskiej. Aby ustalenia tej umowy weszły w życie konieczne jest uzyskanie poparcia ⅔ głosów Posłów oraz Senatorów.Wedle
powszechnego przekonania umowa ta dotyczy przede wszystkim uruchomienia
środków z Funduszu NEXT Generation zwanego też Funduszem Odbudowy.
Zgodnie
z końcowymi ustaleniami szczytów Rady Europejskiej wartość Funduszu
została ustalono na wspomnianą wcześniej łączną kwotę zobowiązań - 750
mld euro z czego; 360 mld to „bezwrotne” granty, a 390 mld euro. to
pożyczki.
Według kalkulacji Komisji
Europejskiej (dalej Komisja) Polska w ramach instrumentu stanowiącego
największą część Funduszu czyli środków Odbudowy i Zwiększania
Odporności (Recovery and Resilience Facility – Fundusz RRF) ma pozyskać w
sumie ponad 58,1 mld euro, a z tego ma przydzielone 23,9 mld euro w postaci grantów, a 34,2 mld euro w formie pożyczek gdzie ok. 70 proc. tej kwoty (18,9 mld euro) będzie nam przekazane przez KE do końca 2022 r,a4 mld euro. do końca 2023 r.
Co
istotne tzw. znaczone pieniądze stanowią aż 57% przyznanych środków;
najmniej 37 procent środków z Fundusz RRF ma zostać przeznaczonych na
ochronę klimatu, 20 procent - na cyfryzację, a reszta - na zreformowanie
systemu opieki społecznej i publiczny system ochrony zdrowia.
Oczywiście potrzebujemy czystego powietrza, źródeł energii odnawialnej,
cyfryzacji usług publicznych, reformy służby zdrowia, podnoszenia
innowacyjności przedsiębiorstw itp., ale czy nie powinniśmy realizować
planów rozwojowych zgodnie z suwerennie określonymi priorytetami
uwzględniając rzeczywiste potrzeby społeczne biorąc pod uwagę budowanie
konkurencyjności polskiej gospodarki?
Zgodnie z przedstawionymi założeniami Krajowego Planu Odbudowy (26.02.2021) środki mają być wydatkowane na następujące cele;
transformacja energetyczna - 28,6 mld zł na "zieloną" energię,
elektromobilność - 27,4 mld zł,
na zwiększenie dostępności służby zdrowia 19,2 mld zł,
na transformację cyfrową 13,7 mld zł,
na podniesienie produktywności i odbudowę konkurencyjności polskiej gospodarki -18,6 mld zł,
inne np.: edukacja, redukcja ubóstwa i wykluczenia społecznego.
Niestety
prawie nikt nie podejmuje publicznej debaty dotyczącej kalkulacji
kosztów; politycznych, ekonomicznych, społecznych i geopolitycznych
wiążących się z zaakceptowaniem warunków skorzystania z wspomnianego
Funduszu.
Przyjrzyjmy się ryzykom, warunkom i kosztom jakie Polska będzie musiała ponieść chcąc skorzystać z omawianego Funduszu.
Spłata
całego długu wynikłego z Funduszu ma być realizowana solidarnie i
potrwać najdalej do 31 grudnia 2058 roku. Oznacza to, że Polska
odpowiedzialność dotyczy całego zadłużenia, czyli 750 mld euro, plus
odsetki. Gro środków na spłatę zadłużenia ma być pozyskane z nowych
unijnych opłat i podatków nakładanych na obywateli Unii, które mają
zasilić tzw. zasoby własne Unii Europejskiej.
Obciążenia te w niespółmierny sposób obciążą Polskę czyli de facto nas - polskich obywateli.
Do nowych unijnych danin należeć będą;
-
podatek od transakcji finansowych (w sposób naturalny zostanie on
przerzucony na klientów banków i innych instytucji finansowych),
-
wkład finansowy związany z sektorem przedsiębiorstw (tzw. podatek od
plastiku, „Plastic Tax” - 0,8 euro za kilogram nie niepoddanych
recyklingowi odpadów),
- zasobem własnym ma
się stać też tzw. opłata cyfrowa (konstrukcji tego podatku nie znamy,
być może przyjmie on formę podatku obrotowego pobieranego od
międzynarodowych gigantów internetowych).
Największymi
obciążeniem dla budżetów polskich obywateli będą; graniczny podatek
węglowy (CBAM – ang. Carbon Border Adjustment Mechanizm) oraz środki
pozyskiwane przez Komisję z systemu handlu emisjami CO2.
Polska zgadzając się na przystąpienie do EU ETS (Europejski System
Handlu Emisjami) naraża polskich obywateli na trudne do oszacowania
koszty wynikające ze spekulacyjnego ustalania cen praw do emisji gazów
cieplarnianych. Wskazuję, że 12 lutego 2021 ceny uprawnień do emisji
dwutlenku węgla w UE osiągnęły rekordowy poziom 40 euro za tonę
(obecnie, na dzień 22 lutego 37 euro/tona), a to oznacza ponad 40%
wzrost w stosunku do średniej ceny z roku 2020 r. Przekłada się to,
tylko na przestrzeni ostatniego roku na ponad 20% wzrost kosztów
wytwarzania energii elektrycznej w instalacjach węglowych!
Należy
mieć na uwadze, że w 2020 r. udział węgla w miksie energetycznym
wynosił 72 proc z czego ok. 30 proc. całości wytwarzana jest w blokach
energetycznych zasilanych węglem brunatnym, któremu towarzyszy
przeciętnie dwa razy wyższa emisja CO2 niż przy produkcji energii w elektrowniach opalanych węglem kamiennym.
Zgodnie
z decyzją Rady z dnia z 14 grudnia 2020 r., polityką „Zielonego Ładu”
Polska będzie zobowiązana do ograniczenia emisji CO2 o 55% do
2030 roku! (Poprzednia projekcja ograniczenia wynosiła 40%,
podwyższenie celu redukcji o 15%! Zakomunikowano to Polsce między
lipcowym i grudniowym szczytem Rady Europejskiej).
Próbując
oszacować koszty transformacji energetycznej, zgodnie z przyjętym przez
rząd dokumentem - Polityka energetyczna Polski do 2040 (dotychczas nie
opublikowany), na transformację energetyczną będziemy musieli
przeznaczyć ponad 1 600 mld zł. W samym sektorze paliwowo-energetycznym
konieczne inwestycje to ok. 867–890 mld zł, zaś w innych sektorach
(przemysł, gospodarstwa domowe, usługi, transport i rolnictwo) kolejne
ok. 745 mld zł. Tylko na obszar wytwarzania energii elektrycznej
popłynie 320–342 mld zł, z czego ok. 80 proc. zostanie przeznaczonych na
moce bezemisyjne, tj. odnawialne źródła energii i energetykę jądrową.
Abstrahując od życzeniowych założeń (np. wybudowania pierwszego bloku
elektrowni atomowej do 2033 roku - dotychczas w Europie nie zbudowano
żadnego bloku elektrowni atomowej w tak krótkim czasie) i przyjmując, że
transformacja energetyczna Polski będzie przebiegała zgodnie z
założeniami proste wyliczenie - 1 600 mld zł (z PEP2040 koszt
transformacji energetycznej) podzielone przez 38 mln polskich obywateli
daje nam ponad 42 tyś. zł na mieszkańca (to z uwzględnieniem emerytów i
dzieci - zgodnie z umową społeczną jest to koszt dla budżetu), a biorąc
pod uwagę osoby aktywne zawodowo (ok. 17 mln), czyli tych którzy głównie
zasilają budżet podatkami, daje to kwotę ponad 94 tys zł na każdego
pracownika! Tak - to będzie oznaczało stopniowy, ale końcowo horrendalny
wzrost cen energii dla polskiego odbiorcy, konieczność zakupu energii
od Niemiec i Szwecji, zamknięcie kopalń, masowe zwolnienia w sektorze
wydobycia surowców energetycznych oraz konieczność zakupu za setki
miliardów euro „zielonych technologii” od Niemców, Włochów i Francuzów.
Oczywiście Pan Poseł zauważy, że to nie takie proste, sprawa jest skomplikowana, dużo bardziej skomplikowana…
Tak
Panie Pośle sprawa jest skomplikowana i koszt, który łącznie poniesiemy
będzie dużo wyższy o wskazanych w PEP2040 1 600 mld zł. W wspomnianym
dokumencie niedoszacowano wzrostu cen emisji gazów cieplarnianych, a te
będziemy musieli kupować na wolnym rynku od państw zaawansowanych w
produkcji „zielonej energii”. De facto będą to bezpośrednie transfery z
budżetu Polski do budżetów Niemiec i Francji (oraz w dalszej kolejności
innych państw zaawansowanych w projekcie Zielonego Ładu). To o czym
należy pamiętać - limity emisji CO2 swoistym para podatekiem o charakterze spekulacyjnym.
W
przedstawionych w PEP2040 szacunkach wpływających na wzrost kosztów
wytwarzania energii nie uwzględniono wysokości ceł (nie zostały one
dotychczas ustalone), które mają być nałożone na paliwa kopalne. Cła w
100% są zasobem własnym UE. Wysokość stawek w ramach mechanizmu CBAM
zostanie ustalona i przegłosowana zwykłą większością głosów
przedstawicieli państw członkowskich na forum Rady Unii Europejskiej.
Już teraz znacząca część węgla energetycznego zasilającego polskie
elektrownie pochodzi z importu (w latach 2018-2019 zaimportowaliśmy do
Polski ponad 35 mln ton węgla za kwotę powyżej 14 mld zł). Wprowadzenie
ceł zaporowych (w kręgach zbliżonych do KE i PE zapowiada się, że
wysokość stawek celnych będzie zaporowa) w ramach mechanizmu CBAM
spowoduje kolejną kilkunastoprocentową podwyżkę kosztów wytwarzania
energii elektrycznej. Pociągnie to za sobą spadek konkurencyjności
produkcji przemysłu energochłonnego. Polska gospodarka straci przewagę
komparatywną, ponieważ różnic w kosztach wytwarzania dóbr nie będzie
można zrównoważać niższymi niż na zachodzie płacami. Doprowadzi to do
pojawienia się zjawiska ubóstwa energetycznego. Wzrost cen paliw
kopalnych (wynikających z ceł) oraz kosztów zakupu pozwoleń na emisję
gazów cieplarnianych to nie tylko podwyżki cen energii elektrycznej, ale
również energii cieplnej. Nie każdy będzie mógł zaopatrzyć się w
dotowaną przez państwo (czyli de facto przez nas wszystkich) instalację
fotowoltaiczną. Tak można sobie uzupełnić bilans zużycia energii w domku
jednorodzinnym lub małym zakładzie przemysłowym. Nie zrobią tego
mieszkańcy miast czy miasteczek mieszkający w budynkach wielorodzinnych.
Dla właścicieli mieszkań pociągnie to za sobą tez drastyczny wzrost
czynszu wynikający ze wzrostu kosztów ogrzewania. Wpłynie to też w
sposób nieunikniony na budżety samorządów one również będą musiały
ponosić koszty ogrzewania infrastruktury publicznej. Samorządy będą
wpadać stopniowo w spiralę zadłużenia co w sposób nieunikniony spowoduje
wzrost kosztów finansowania ich długu. Zgodnie z deklaracjami Waszej
partii los samorządów, losy mieszkańców mniejszych miast i powiatów są
Wam bardzo bliskie. Do 2033 roku kompensacja ubytku w miksie
energetycznym z bloków elektrowni atomowych jest mrzonką. Nie wybudujemy
nawet pierwszego bloku, może pierwsza elektrownia atomowa pojawi się
2040. Może…? Do tego czasu będziemy musieli płacić za prawa do emisji
CO2, płacić cła za sprowadzany węgiel (bo kopalnie pozamykamy), płacić
za import „zielonych technologii”, odprowadzać ogromne sumy w ramach
podatków unijnych do unijnego budżetu.
Łączny
koszt wynikający z rachunku ciągnionego szacowany jest na biliony zł!
To kolejne argumenty do tego by nie ratyfikować omawianej umowy.
Szanowny
Pan Poseł zastanawia się zapewne, dlaczego poświęcam tyle czasu
energetyce apelując o sprzeciw w głosowaniu ratyfikujący umowę o
zasobach własnych UE? Otóż my Polacy, spłacimy gro „solidarnego
zadłużenia” - 750 mld euro, a spłata będzie realizowana w spekulacyjnym
para podatku praw do emisji CO2 oraz cłach CBAM. Te dwa
instrumenty mają stać się nowym źródłem zasobów własnych UE zarządzanych
przez KE. To właśnie te środki, pozyskane z tych unijnych podatków (cło
to też podatek, opłata też jest podatkiem, z czego Pan jako polityk
zdaje sobie sprawę) mają być przeznaczone na spłatę zaciągniętego na
rynkach finansowych - długu finansującego Fundusz Odbudowy. Nie bez
przyczyny zwany on jest w UE Next Generation. Tak, te zobowiązania będą
spłacać nasze czyli też Pana dzieci i wnukowie.
To
na co musimy zwrócić szczególną to łączna kwota „bezwrotnych” grantów -
360 mld euro. Ta kwota będzie spłacana w pierwszej kolejności -
solidarnie z przedmiotowych zasobów własnych UE czyli wyżej wymienionych
nowych danin; podatków, opłat i ceł - a jak to wykazałem powyżej to
Polska będzie najbardziej obciążonym państwem.
Apelując
do Pana jako posła partii opozycyjnej wskazuję, że głosowanie za
ratyfikacją omawianej umowy międzynarodowej przyczyni się do Waszej
przegranej w przyszłych wyborach. Aby sięgnąć po omawiane fundusze każde
państwo musi przygotować swój Krajowy Plan Odbudowy (KPO). W Polsce tym
procesem kieruje Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR).
Cały program ma być wdrażany na poziomie centralnym, ponieważ faktycznym
zarządzającym KPO jest Komisja Europejska zgodnie ze wskazaniami
MFiPR. KPO będzie przełożeniem tych pieniędzy na konkretne reformy,
programy i inwestycje. Z Funduszu w latach 2022 i 2023 (minimum 23,1 mld
euro z samych „grantów”). Znając pragmatykę działania partii rządzącej
wypracowaną przy dzieleniu środków w ramach Rządowego Funduszu
Inwestycji Lokalnych czy Funduszu Drogowym największym beneficjentem
staną się wybrane samorządy będące pod władztwem Prawa i
Sprawiedliwości. Te pod zarządem koalicji partii opozycyjnych będą
skrupulatnie pomijane, kolokwialnie - głodzone). Ponadto, przed wyborami
by wykazać sprawność i skuteczność rządzących, zostaną uruchomione
szeroko zakrojone programy społeczne i socjalne, które poszerzą i
utrwalą elektorat Prawa i Sprawiedliwości. Zważywszy na to, iż znaczące
środki będą przeznaczane na inwestycje związane z transformacją
energetyczną to właśnie w powiatach z legitymacją PiS pojawią się
najpierw inwestycje w ciepłownictwo skojarzone z kogeneracją. Tam też w
pierwszej kolejności pojawią się tabory transportu publicznego zasilane
energią elektryczną, CNG itp, inwestycje w infrastrukturę światłowodową,
remonty szpitali itp.
Mając do dyspozycji
łącznie ponad 107 mld zł na inwestycje związane z „reformami”,
„transformacjami” itp., PiS w okresie przedwyborczym przesunie inne
środki budżetowe na programy socjalne np.: na podwyższenie 500+ (600+
,700+?), trzynastą i 14 emeryturę, sowite odprawy dla pracowników
górnictwa i inne. Najzwyczajniej kupią sobie wyborców, tak jak to robili
dotychczas. Wystarczy też pieniędzy na podwyższenie kwoty wolnej od
podatku do 30 000 zł, odbierając tym opozycji kolejny silny argument.
Zdaje się, że Platforma Obywatelska zapowiedziała podwyższenie kwoty
wolnej od podatku, podobnie PSL od lat walczy o zwolnienie emerytów i
rencistów z podatku dochodowego mówi też o tym od dziesiątek lat też
partia Korwin - liberalna część Konfederacji. Opozycja obiecuje, a Prawo
i Sprawiedliwość to zrobi. Stanie się to w najbardziej odpowiednim
czasie, tak aby wywrzeć odpowiednie wrażenie na elektoracie.
Prawdopodobnie w 2023 roku - roku wyborczym (jeżeli zdecydują, że wybory
mają się odbyć w 2022 to może już teraz przegłosują odpowiednią
ustawę).
Zarówno skumulowanie dużych
inwestycji jak i nowo uruchomione strumienie rozdawnictwa wygenerują
krótkotrwały impuls popytowy (lata 2021-2024) mający wpływ na sztuczne
podbicie wskaźników ekonomicznych takich jak np. wzrost PKB. Zostanie
zbudowana piękna opowieść, „Polski cud gospodarczy”, w 2021 roku 4%, w
2022 6% wzrostu PKB, w 2023 jeszcze więcej… „To dzięki sprawnym rządom
Prawa i Sprawiedliwości Polska stała się czempionem Europy”. Zadam takie
pytanie, czy partie opozycyjne będą w stanie skompensować przewagę PiSu
w żelaznym elektoracie emerytów i rencistów, elektoracie zatrudnionym w
administracji publicznej ich rodzin zatrudnionych w spółkach skarbu
państwa, rodziców rodzin wielodzietnych? Zalicytujecie 1000+ na każde
dziecko (by przebić 700+ PiSu)? Kto Wam uwierzy? Będziecie całkowicie
niewiarygodni, bo to przecież minister Rostowski stwierdzał - „Pinidzy
na 500+ ni ma i nie będzie…” . Zaprawdę wiarygodną stanie się
trawestacja znanego powiedzenia. Jak polityk opozycji mówi, że coś da -
to mówi. A jak PiS obiecuje, że da - to daje.
Pamiętajmy
jednak o tym, że „nie ma darmowych obiadów” i polski budżet, czyli
Polacy za to precyzyjnie skierowane rozdawnictwo zapłacą ogromną cenę.
Przez kolejne dziesiątki lat wspólnie będziemy ponosić zwielokrotnione
koszty kilkuletniego „cudu gospodarczego”.
Czy
przed wyborami, jako partia opozycyjna będziecie w stanie zrównoważyć
narrację „polskiego cudu ekonomicznego” kwestiami ideologicznymi?
Podpowiadam - NIE.
Ponieważ
kwestie ideologiczne, tożsamościowe nie są decydującym faktorem decyzji
wyborczych. W państwach demokratycznych, nie tylko w Polsce, a na całym
świecie, wyborca zadaje sobie podstawowe pytanie. Czy za obecnych
rządów żyje mi się lepiej czy gorzej niż żyło mi się za rządów opozycji?
A zapewniam Was, że do następnych wyborów PiS uczyni by wystarczającej
większości „żyło się lepiej”.
Konsekwencje polityczne
No
i kwestia najistotniejsza, podmiotowość polskiego polityka - posła i
senatora. Zgadzając się na rozszerzenie zasobów Unii Europejskiej,
zaciągając dług za który Polska będzie odpowiadać solidarnie (- 750 mld
euro) tracicie własną podmiotowość. Polski parlament zostanie
sprowadzony do roli administratora, nawet nie zarządcy. Bo zarządzić to
można jak ma się ku temu odpowiednie prerogatywy. Już dziś ponad 70%
uchwalanego prawa to jest implementacja dyrektyw europejskich. Oddaliśmy
część suwerenności w zamian za udział w projekcie Unii Europejskiej, za
dostęp do wspólnego rynku, za możliwość swobodnego przekraczania
granic, za przyłączenie się do „zachodniej cywilizacji”. To co dziś
proponują nam eurokraci idzie daleko, daleko dalej… Nie na to Polacy
zgadzali się w referendum akcesyjnym!
Nikt
nie wyrażał zgody na to, że zewnętrzny podmiot - Komisja Europejska
będzie nakładała na Polaków podatki. Nikt też nie zgadzał się na to by
polski podatnik odpowiadał za długi Greka, Hiszpana, Włocha czy
Francuza!
Przystępując do Unii oddaliśmy
część suwerenności w wymiarze legislacyjnym i w pewnym wymiarze było to
korzystne również dla Polski bo zaadoptowaliśmy część bardzo pozytywnych
wzorców nowoczesnych państw zachodnich. Teraz jednak decydujemy o
oddaniu suwerenności fiskalnej!!! Do jakiej roli sprowadzicie polskiego
parlamentarzystę? Do prawnie zobligowanej maszynki do głosowania za
dyrektywami płynącymi z Brukseli? I tu uwaga, nikt już Was polskich
polityków nie będzie pytał o zgodę!!! Kolejne decyzje o powiększeniu
unijnego długu i o kolejnych podatkach będą podejmowane przez głosowanie
na forum Rady Unii Europejskiej! I o ile to będzie zgodne z interesami
bardziej licznych i bogatszych państw zostanie to przegłosowane podwójną
większością głosów. Już nikt z Wami o niczym nie będzie musiał
rozmawiać negocjując warunki Waszej ewentualnej zgody! Bo po co? Skoro
będzie można podjąć decyzję poza Waszym gronem. Skoro dziś oddajecie
swoje kompetencje w ręce brukselskiej biurokracji to po co brać pod
uwagę „polskie zdanie”? A jak komuś z Was, polityków wyda się, że jednak
ma inną opinię, że nowa „propozycja” nie służy interesom
Rzeczpospolitej to szybko Nam wytłumaczą gdzie jest nasze miejsce.
Stosując mechanizmy rozporządzenia „fundusze za praworządność”. Coś się
znajdzie… Nawet jak będziemy bardzo „praworządni” bo to co jest
praworządne, a co nie jest „praworządne” zostanie zdecydowane najpierw
przez Komisję Europejską, a później zdecydowane na forum Rady Unii
Europejskiej i przegłosowane, podwójną większością głosów - środki dla
Polski zostaną wstrzymane. To będzie oznaczało Polexit bo znajdzie się
siła polityczna, która po tym podejmie temat opuszczenia Unii
Europejskiej. Czy jest Pan za Polexitem? Bo głosując za ratyfikacją
umowy wspiera Pan wyjście Polski z Unii Europejskiej. Przecież elektorat
za 3 do pięciu lat zorientuje się, że udział w projekcie „zjednoczonej
Europy” przestał nam służyć. I kolejne pytanie natury politycznej.
Przegrana PiSu w głosowaniu ratyfikacyjnym może oznaczać koniec Koalicji
Zjednoczonej Prawicy. Koniec najgorszych rządów dla Polski od 30 lat?!
Czy jest Pan gotów wziąć odpowiedzialność za rządzenie Polską? Czy jest
Pan gotów stanąć do wcześniejszych wyborów? Może - jeżeli nie ma Pan
odwagi głosować przeciw ratyfikacji omawianej umowy, powinniście się w
klubie sztucznie podzielić - na dwie frakcje. Jedni za, a inni przeciw.
Będziecie prowadzić podwójną narrację w kampanii - pierwsi za Polską
suwerenną z wiarą we własne siły Polaków bez kagańca w postaci
odpowiedzialności za długi innych państw, drudzy „nadal za Unią”, ale
suwerennych państw - stało się, nie ma Funduszu Odbudowy, ale nadal
jesteśmy za tym co w Unii wartościowe…
Polityka
to działanie dla dobra wspólnego. Tak nadal chciałbym ją postrzegać.
Chciałbym też wierzyć, że jesteście elitą, która intelektualnie ogarnia,
potrafi to wyważyć, co jest dla Polski, jej obywateli korzystne, a co
nie jest. Bo Unia to skomplikowana gra interesów. Nic nie ma za darmo.
„Wspólnota wartości” kończy się wtedy gdy w grę wchodzą interesy. Jako
polityk zauważył Pan zapewne jak zachowywały się suwerenne państwa
podczas kryzysu covidowego. Niemcy zablokowali w porcie transport
maseczek przeznaczonych dla Włoch wprowadzając zakaz eksportu. Obecnie
suwerenne państwo - Niemcy kupują na rynkach międzynarodowych
szczepionki uszczuplając dostawy do innych państw Unii. Jak Francja
walczyła o interesy swoich transportowców przeforsowała na forum unijnym
„pakiet mobilności” (2014/67/UE). I co z tego, że jedno, drugie i
trzecie było wbrew prawu unijnemu, wbrew wyznawanej „wspólnocie
wartości” i solidarności unijnej? Tak…, jak się coś Polsce, Włochom „nie
podoba” mogą się odwołać do TSUE :) Jak Pan sądzi jakie będą orzeczenia
w sprawach Włochy kontra Niemcy czy Polska kontra Francja?
Tu
chodzi tu o pieniądze, duże pieniądze, nasze pieniądze! Czyli o wielkie
interesy. Bo od tysięcy lat w polityce chodzi tylko o jedno - Kto na
kogo będzie pracował? Kto jakie zajmie miejsce w drabinie podziału
pracy, własności i majątku. Tak w relacjach pomiędzy państwami jak i
pomiędzy korporacjami czy pomiędzy ludźmi. To o to chodzi. O nic innego.
Naprawdę tylko o to chodzi.
Sprawny polityk
wie, że najcenniejszy narzędziem sprawczości są - lewary. To czym
dysponujemy kiedy chcemy wymóc naszą wolę. Nakłonić kogoś do realizacji
naszych oczekiwań. Głosując za ratyfikacją pozbawia Pan polski parlament
lewarów suwerennego państwa! Jeżeli Pan tego nie rozumie, to przykro
mi. Nie jest Pan godzien pełnić roli parlamentarzysty.
Dlatego przysięgam Panu, przysięgam na wartości które wyznaję, nie zapomnę!
Jeżeli poprze Pan ratyfikację - uczynię wszystko co możliwe by poniósł Pan śmierć polityczną w następnych wyborach!
Podsumowując
- z jednej strony mamy 22 mld euro ( ok. 107 mld zł) w postaci
„grantów”, które zostanie spożytkowane przez PiS głównie na szeroko
zakrojone inwestycje infrastrukturalne oraz na transfery socjalne w
latach 2022 i 2023 zwiększając bazę ich elektoratu przed następnymi
wyborami do Sejmu, Senatu i samorządów, a z drugiej strony rachunku
niedoszacowane 1 600 mld zł kosztów na transformację energetyczną, która
zostanie wspomożona „paciorkami” w postaci kilkudziesięciu mld euro
wspierających realizację programu Green Deal for Europe. Przełoży się to
w rachunku ciągnionym na dodatkowe ponad 2 000 mld zł kosztów
poniesionych przez Polaków! Przepraszam za może bezczelne pytanie - czy
potrafi Pan dodawać i odejmować? Pytanie retoryczne - czy ktokolwiek z
Was, parlamentarzystów (kół poselskich) zamówił u ekonometryków model
kosztów ciągnionych ratyfikacji umowy o poszerzeniu zasobów własnych UE?
Czy Pan Poseł wie, czy koledzy posłowie wiedzą czym jest mechanizm
rezerwy stabilności rynku, znany również jako MSR? Czy wiecie o tym, że
od 2023 r. MSR będzie ograniczona do ilości aukcyjnych z danego roku
poprzedniego i wszystkie inne zezwolenia w funduszach MSR zostaną
usunięte z rynku? Jaki to będzie miało wpływ na ceny pozwoleń na emisję
CO2?
Jako świadomy
parlamentarzysta, Polak, polski patriota, myślący trzeźwo o przyszłości
swojego państwa, a nie tylko w perspektywie jednej kadencji nie może Pan
poprzeć ratyfikacji umowy o powiększeniu zasobów własnych Unii
Europejskiej!
Notatki:
Podczas
negocjacji kolejnej perspektywy finansowej 2021-2027 najsilniejsze
państwa wynegocjowały sobie znaczące obniżki składek do budżetu UE. Dla
Niemiec obniżka wyniesie 3671 mln euro, 1921 mln euro dla Holandii, 1069
mln euro dla Szwecji, 565 mln euro dla Austrii i 377 mln euro dla Danii
(dane w cenach z 2020 r.). Obniżki te zostaną sfinansowane przez
wszystkie państwa członkowskie zgodnie z ich Dochodem Narodowym Brutto
(DNB).
Dodatkowo
twardo negocjująca Holandia, wywalczyła dla siebie zmianę wysokości
środków, które zostają w krajowej kasie od ceł pobieranych od towarów
wwożonych na jednolity rynek. Od 1 stycznia 2021 roku państwa
członkowskie będą zatrzymywać "na poczet kosztów poboru" 25 proc.
pobranych kwot. (Do tej pory było to 20 proc.) Holandia, która jest
wielkim hubem przeładunkowym dla handlu relatywnie zyska najwięcej.
Niderlandy na funkcjonowaniu jednolitego rynku zyskują rocznie 84 mld
euro, co daje 9,46 proc. DNB.
W wartościach bezwzględnych zdecydowanie najwięcej na jednolitym rynkuzyskują Niemcy, którzy rocznie na jego funkcjonowaniu zyskują 208 mld euro, co jest równoznaczne 5,22 proc. DNB.
Już w 2018 roku mówił niemiecki ówczesny Minister Spraw Zagranicznych Sigmar Gabriel, że Niemcy to największy beneficjent funkcjonowania UE.
„Ta narracja jest fałszywa. Nie jesteśmy płatnikiem netto. Tak
naprawdę Niemcy są największym beneficjentem integracji europejskiej,
zarówno gospodarczo jak i finansowo, z całą pewnością politycznie” - powiedział Gabriel odnosząc się do sytuacji Niemiec.
W
przypadku Polski, analizując przepływy finansowe z dotacji, Profesor
Marcin Piątkowski podaje, że z każdego 1 euro, które trafiło do Polski w
postaci dotacji, 46 centów wracało do krajów tzw. starej piętnastki. Z
kolei najwięcej wracało do Niemiec, jako największego beneficjenta
funkcjonowania UE. Aż 85 centów powróciło do Niemiec z każdego
zainwestowanego euro w Polsce. Rzeczpospolita stała się szóstym
największym płatnikiem. W 2020 roku wpłacimy do budżetu 4,5 mld euro,
podczas gdy na koniec perspektywy budżetowej będzie to już 6,18 mld. W
sumie przeciętny roczny wkład naszego kraju do budżetu wyniesie 5,68 mld euro.
( https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/1486665,szczyt-ue-budzet-kontrola-wydawania-pieniedzy-budzet-odbudowy-oszczedne-panstwa.html )
( https://obserwatorgospodarczy.pl/gospodarka/21-europa/954-niemcy-i-holandia-sa-najwiekszymi-beneficjentami-ue )
Obecnie
we Francji pracuje 58 reaktorów i elektrownie jądrowe zaspokajają
zapotrzebowanie energetyczne Francuzów aż w 75 proc. W żadnym innym
kraju udział energetyki jądrowej nie jest tak wysoki. Pułap 50 proc. w
UE przekraczają jeszcze tylko Słowacja i Węgry, a w Europie Ukraina.
Opóźnienie budowy
trzeciego reaktora Flamanville EPR o mocy 1600 MW - na północy Francji.
Miał on zostać oddany do użytku w roku 2012. W połowie lipca 2013
budynek reaktora został nakryty kopułą bezpieczeństwa, a 7 października
2013 na plac budowy dostarczono zbiornik ciśnieniowy reaktora. W tym
czasie prace budowlane były zaawansowane w 95%. W lipcu 2010 koncern EdF ogłosił dwuletnie opóźnienie w budowie reaktora oraz 25-procentowy wzrostu kosztów inwestycji – z 4 do 5 mld euro. 3 grudnia 2012 r. EdF ogłosił, że szacunkowe koszty budowy elektrowni wzrosną do 8,5 mld euro, czyli będą ponad 2,5-krotnie wyższe od pierwotnie zakładanych (3,3 mld euro), a zakończenie budowy opóźni się do 2016 roku. We wrześniu 2015 roku koncern EDF ogłosił, że szacunkowe koszty wyniosą 10,5 mld euro (ponad 3-krotny wzrost), a uruchomienie reaktora jest opóźnione do czwartego kwartału 2018 roku. Z
kolei w październiku 2019 r. zamawiający określił koszt inwestycji na
12,4 mld euro, podając jednocześnie, że załadunek paliwa nastąpi dopiero
pod koniec 2022 roku.
W Polsce…
"Wystąpiły poważne opóźnienia w realizacji harmonogramu przedstawionego przez Inwestora w Programie PEJ po stronie inwestora. Żadne
z przewidzianych do realizacji w objętym sprawdzaniem terminie działań
nie zostało wykonane zgodnie z przyjętym harmonogramem oraz upływem
czasu objętym sprawozdaniem" - ocenia resort klimatu w sprawozdaniu z realizacji Programu polskiej energetyki jądrowej za lata 2016–2019.
Obecnie
na świecie obowiązują dwie linie rozwoju energetyki atomowej: małe
modułowe opakowania reaktora (SMR) i alternatywne cykle paliwowe.
Pierwsze rozwiązanie gwarantuje, że testy są przeprowadzane w
kontrolowanych fabrycznie środowiskach, a nie w terenie. Mniejsze
opakowanie oznacza też, że reaktor będzie prościej skonstruowany i przy
okazji też bezpieczniejszy.
( https://www.bankier.pl/wiadomosc/Sa-powazne-opoznienia-po-stronie-inwestora-w-realizacji-harmonogramu-budowy-elektrowni-jadrowej-Ministerstwo-Klimatu-8033342.html )