wtorek, 10 lipca 2018

WYWIAD DLA EZOTER.PL

Serc Rozmowa - wywiad z Markiem Tokarzem

Autor Natalia Toczek, 09.07.2018







                                                         Serc Rozmowa 

Wywiad z Markiem Tokarzem, profilaktykiem zdrowia, twórcą bloga http://terapienaturalne.blogspot.com/, autorem metody Serc Rozmowa oraz Dotyk Serca.

Jak ukształtowała się Twoja forma pracy z drugim człowiekiem i narzędzia, z którymi teraz pracujesz?

Wszystko zaczęło się w 2006 roku. Brałem wtedy udział w kursie Uzdrawiania Energią Praniczną. Podczas skanowania wewnętrznej struktury ciała ludzkiego poczułem, stojąc w odległości jednego metra od danej osoby, że boryka się ona ze schorzeniem marskości wątroby. Wtedy mój logiczny umysł „stanął dęba”. Od tego momentu coraz bardziej angażowałem się we wszelkie sprawy bioterapii. Pomagałem w organizowaniu medytacji, kursów i szkoleń. Założyłem blog terapie naturalne, który prowadzę do dzisiaj. Moje dzieci (a po czasie także i sceptyczna dotąd żona) korzystały z zabiegów bioenergoterapii, które wykonywałem. Poza tym już wtedy moja praca zaczęła się wiązać z masażami. 

I właśnie wtedy ukształtował się masaż Dotyk Serca lub Czuły Dotyk. Na czym on polega?

Dotyk Serca to połączenie masażu i przekazu energetycznego. Podczas jego trwania odczuwam dłońmi przestrzeń energetyczną człowieka. Uwalniają się wtedy elementy tkwiące w danej osobie np. karnacyjne, które widzę i odczuwam zarówno ja jak i – w tym samym czasie – osoba masowana. 

Połączenie Twoich pasji i sfery zawodowej ewoluowało jednak dalej. Wielogodzinne medytacje przyniosły w końcu odczucie, że to nie umysł rządzi Tobą, a Ty sam kreujesz własną rzeczywistość. Przyszła zmiana świadomości. I na tej właśnie podstawie wykrystalizowała się Serc Rozmowa. Czym jest ta metoda?

To godzinna rozmowa. Opiera się ona na odszukiwaniu praprzyczyn naszych dolegliwości czy niepowodzeń życiowych i przepracowanie ich. Najczęściej, a właściwie zawsze, są one związane z rodzicami, od których dostajemy pewne programy. Do 8 roku życia każde dziecko chłonie je beznamiętnie. Zakotwiczają się one w podświadomości i mają diametralny wpływ na nasze zachowania, a także nawet i wygląd fizyczny. Odkrycie ich i przepracowanie pozwala na zmiany świadomościowe. Kluczowym celem tego tzw. „przepracowania” jest zrozumienie ich oraz odczucie wdzięczności. Nie chodzi tutaj więc tylko o wybaczenie. Dopiero poczucie wdzięczności zamyka lekcje, z którą przyszliśmy.
Co więcej: rozmowa trwa godzinę i jest nagrywana. 
Po sesji celowo proszę o odtwarzanie jej w domu kilkunastokrotnie. Podczas rozmowy zapamiętujemy jedynie około 20 procent treści, które same wypowiedzieliśmy. Odtworzenie nagrania pozwala na ponowne odkrycie czy uświadomienie sobie pewnych sprawy. 

Serc Rozmowie towarzyszy miesięczny trening zmiany świadomości. Jak byś go scharakteryzował?

Trening zmiany świadomości to harmonogram składający się z trzech aspektów określających nasze życie – Ciało, Umysł i Duch. Każda z grup zawiera pewne wskazówki pomagające w zmianie świadomości. Proponuję w nich m.in. zmianę diety, dobre nawodnienie organizmu, ćwiczenia, odpowiednie podejście do toksyn w kosmetykach i jedzeniu, różne formy relaksacji, medytacji, polecam inspirujące filmy czy wykłady. Grupa „dla ducha” obejmuje wszystkie czynność, które sprawiają nam radość (chodzi o to by je wykonywać bez odczuwania wyrzutów sumienia, strachu czy wstydu).
Realizując harmonogram wdrażamy każdą z tych rzeczy do swojego życia. Trening trwa jeden miesiąc. Jest to celowo określony czas. Powtarzana przez 28 dni czynność staje się dla nas nowym przyzwyczajeniem (w ciągu miesiąca tworzą się bowiem nowe połączenia neuronowe w mózgu). Trening jest więc pewnym motywatorem (i przypominajką) do zmian, które chcemy realizować w naszym życiu.


Co sprzyja i pomaga w zmianie świadomości?

Zmiana świadomości jakiej dokonujemy wiąże się z wprowadzeniem pewnych elementów w naszym stylu życia.
Pierwszym z nich to regularna MEDYTACJA (wiem, bo praktykuję medytacje od 10 lat). Działa ona antystresowo, wycisza umysł, obniża ciśnienie, przywraca homeostazę organizmu, itd. Kolejnym aspektem transformacji, który właściwie pojawia się sam na pewnym etapie jest zmiana sposobu odżywiania. Od wielu lat jestem wegetarianinem, wybieram to, co jem i piję. Daję przestrzeń ciału, aby się oczyszczało. 
Diecie towarzyszą odpowiednie, regularne ćwiczenia m.in. „Pięć Rytów Tybetańskich”, które wpływają zarówno na ciało fizyczne jak i energetyczne. Do tego wystarczy dodać 30 minut szybkiego spaceru i nasze ciało jest zaopiekowane.
Ostatnim ważnym elementem jest świadome wycofanie ze swojego życia telewizora i radia. Kocham muzykę, ale słucham tylko wybranych utworów, bez reklam. 

Zmiana świadomości pozwala na to, by popatrzeć na Życie z innej perspektywy.

Prosimy o kilka słów dla naszych czytelników: 

Twoja Siła czy Twoja Moc. Siła to element umysłu, a Moc to element serca. Niech Moc będzie z Tobą. Pamiętaj o tym.



wtorek, 26 czerwca 2018

ŚWIADOMY SEX.....

Świadomy seks, świadoma miłość – jak ćwiczyć przy pomocy uważności...




Świadomy seks – dlaczego to tak ważne zagadnienie? Jesteśmy zbyt przyzwyczajeni do bycia mniej świadomym podczas seksu, który zbyt często kojarzymy z alkoholem, unikaniem i fantazjami. Nadmiernie podkreślamy indywidualną przyjemność i zapominamy, że zadowolenie naszych partnerów może pomóc nam osiągnąć własną satysfakcję.
Świadomy seks zachęca do zatrzymania się i odkrywania chwili jako głębokiej wymiany emocji i zmysłów. Poświęcenie głębokiej uwagi sercu i ciału zarówno własnemu jak i partnera, pozwoli Ci odkryć, że podniecenie to dopiero początek. Medytacja może zmienić seks w transcendentalne i intensywnie przyjemne doświadczenie.
„Trzymając rękę swojej kobiety lub mężczyzny, dlaczegóż by nie siedzieć w milczeniu? Dlaczego nie zamknąć oczu i nie spróbować poczuć chwili? Poczuj obecność drugiego, wejdź w obecność drugiego, pozwól by jego obecność wniknęła w ciebie; wibrujcie razem, kołyszcie się razem; jeśli nagle ogarnie was wielka energia, tańczcie razem – i sięgniecie do takich ekstatycznych szczytów radości, jakich nigdy wcześniej nie zaznaliście. Te szczyty nie mają nic wspólnego z seksem, w rzeczywistości mają one wiele wspólnego z ciszą.
A jeśli potrafisz również stać się osobą refleksyjną w swoim życiu seksualnym, jeśli możesz milczeć podczas uprawiania miłości, w tym specyficznym rodzaju tańca, będziesz zaskoczony. Nabyłeś w ten sposób technikę, która zabierze cię na najdalszy brzeg.”
–Osho–

Świadomy seks. Życie seksualne – poprawa dzięki uważności

Ćwiczenie uważności w życiu osobistym pomoże ci polepszyć twoje życie seksualne, szczególnie jeśli twój partner również to zrobi. Ale niezależnie od tego, czy ćwiczysz uważność, czy nie, oto kilka kluczowych sposobów, które możesz włączyć do codziennego życia ze swoim partnerem:

Całuj świadomie

Czy pamiętasz swój pierwszy pocałunek? Czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy pocałowałeś swojego obecnego partnera? Ile razy marzyłeś, że magia pierwszego razu powróci? Może się tak stać, jeśli skupisz całą swoją energię na każdym pocałunku.
Całaujaca się para.

Skup się na tu i teraz ze swoim partnerem

Nie ma znaczenia, co się wydarzyło wcześniej ani to, co nadejdzie. Skup całą swoją uwagę na chwili obecnej, na sobie i swoim partnerze. Nie ma, nigdy nie było i nigdy nie będzie nikogo lub czegokolwiek innego. Nie ma pośpiechu. Odkrywaj każdą chwilę, każde uczucie w pełni.

Bądźcie świadomi siebie nawzajem

Spójrzcie sobie w oczy i zobaczcie to, co głęboko w was tkwi, abyście mogli wejść w duchową seksualną jedność.

Poczujcie wzajemną energię

Podczas punktu kulminacyjnego wizualizuj kulę światła pochodzącą od ciebie, zaczynając od dolnej części kręgosłupa i rosnącą na zewnątrz. Następnie wyobraź sobie, jak oboje wtapiacie się w kulę światła przez swoje serca i umysły. Niech wasze myśli rozpłyną się w wiązce światła i pozwólcie na to, aby wspólna przyjemność sprawiła, że ​​oboje staniecie się jednym.
„Pamiętaj, że najlepszy związek to taki, w którym wasza wzajemna miłość przekracza wasze wzajemne potrzeby.”
 – Dalajlama-

Obniż poziom stresu

Zredukowanie poziomu stresu jest kluczem do polepszenia twojego życia seksualnego, ponieważ pozwoli wam być bardziej obecnym. Ćwiczenie uważności da nowe spojrzenie na to, jak myśli przechodzą przez umysł. W ten sposób, jeśli coś cię rozprasza, z większym prawdopodobieństwem rozpoznasz to i będziesz mógł temu przeciwdziałać.
Regularna medytacja może obniżyć poziom kortyzolu czyli hormonu stresu w mózgu. W kategoriach ewolucyjnych kortyzol jest uwalniany w ramach reakcji „walcz lub uciekaj”. Kieruje krew do obszarów ciała, które mogą okazać się przydatne do walki lub ucieczki, takich jak mięśnie, i odbiera je innym organom, takim jak narządy płciowe. W ten sposób kortyzol zmniejsza libido. Dlatego, jeśli zmniejszysz poziom kortyzolu, możesz zwiększyć libido.
To tylko kilka powodów, dla których uważność może odgrywać ważną rolę w polepszaniu twojego życia seksualnego. A jeśli poprawi twoje życie seksualne, prawdopodobnie poprawi także wszystko inne w związku.

ZRÓDŁO https://pieknoumyslu.com/swiadomy-seks-swiadoma-milosc/

CZY MASZ POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI....

Poczucie własnej wartości – najczęstsze problemy




Nasze doświadczenia kształtują i rozwijają naszą samoocenę, zarówno w sposób pozytywny, jak i negatywny. Ocena naszego sposobu bycia i zestawu cech, które składają się na naszą osobę wpływa na nasze poczucie własnej wartości. Dlatego ważne jest, aby nie pomijać problemów z nim związanych.
Poczucie własnej wartości jest jednym z filarów naszego funkcjonowania. Jest jak silnik, który popycha nas do dobrego lub złego samopoczucia. Czasami jednak doświadczenia, spostrzeżenia, porównania lub wiadomości, które otrzymujemy, mogą nam przeszkadzać i wpłynąć na to, jak oceniamy samych siebie. Zobaczmy, jakie są 4 najczęstsze problemy z poczuciem własnej wartości i jak się z nimi zmierzyć.Uczucie, że nie jesteśmy niczego warci, że nie jesteśmy zdolni lub, po prostu, patrzymy na siebie negatywnie, to znaki ostrzegawcze, które mogą oznaczać posiadanie niskiej samooceny.

4 najczęstsze problemy związane z poczuciem własnej wartości

Mieć negatywny obraz samego siebie

Nasze oczy są pierwszym lustrem, w których widzimy własne odbicie. Realistyczna wizja nas samych musi uwzględniać zarówno cechy pozytywne (zalety), jak i negatywne (wady).
Jeśli założymy „nieprzejrzyste okulary” nie pozwolimy, aby wkradło się w nas światło i skupimy się tylko na naszych wadach. Jednak jeśli jesteśmy w stanie zmienić nasze okulary, zmieni się też percepcja i ocena, którą sami sobie wystawiliśmy. Niemożliwe, że jesteśmy pełni jedynie wad. Poza tym, jak mamy zobaczyć dobrą stronę życia, jeśli nie jesteśmy w stanie zobaczyć dobrych rzeczy w samym sobie?
Kiedy szarość i czerń rządzą naszym życiem, być może powinniśmy poszukać innych kolorów, innych alternatyw.

Niepewność swoich czynów i myśli 

Mówi się, że wątpienie jest mądrością, ale kiedy stale kwestionujemy nasze pomysły lub działania, niepewność może wpędzić nas w ślepy zaułek. Jeśli przyzwyczaimy się nie ufać naszym zdolnościom i działaniom, odbierzemy sobie naszą, a co za tym idzie, będziemy mieć jeszcze niższą samoocenę.
Kochać siebie samych oznacza ufać sobie samym. Wierzyć mocno we własne wartości i zasady oraz być gotowym ich bronić. Oznacza to również przyznanie się do błędu, gdy się mylimy.
Czekanie, aż inni zaakceptują to, co chcemy zrobić lub to, o czym myślimy, to nie jest prawidłowa droga. Często inni nie wiedzą, czego tak naprawdę pragniemy lub mają inne priorytety. Dlaczego nie zaryzykować i nie zacząć być sobą? W ten sposób przestaniemy być wrażliwi na słowa innych i staniemy się autentyczni.

Brak akceptacji samego siebie

Jednym z głównych problemów dotykających nasze poczucie własnej wartości jest brak samoakceptacji. Kiedy nie dajemy sobie okazji do rozpoznania naszych cech i zaakceptowania naszych błędów i uczuć, nie akceptujemy siebie samych.
Jeśli nie uda nam się dopasować różnych części, które nas tworzą, nasza samoocena straci na sile i rozpadnie się na kawałki. Nasz rozwój i nasze relacje będą mocno ograniczone.
Co jest złego w odkrywaniu siebie? Samoakceptacja oznacza możliwość dalszego rozwoju, a także otwiera drzwi do zmiany. Jak powiedział kiedy Carl Jung: „To, czemu zaprzeczasz, kontroluje Cię. To, co akceptujesz, zmienia Cię”.

Częsta obecność negatywnych myśli

Wszyscy doświadczamy chwil, kiedy to mamy w głowie negatywne myśli, nawet jeśli nie jesteśmy ich do końca świadomi. Stałe negatywne myśli wskazują na problemy z poczuciem własnej wartości i mogą się pokazywać na wiele sposobów:
  • Nieumiejętność cieszenie się życiem
  • Nieumiejętność zobaczenia pozytywnej strony sytuacji
  • Nienawiść do samego siebie
  • Niepokój
  • Nagłe lub przesadne wahania nastroju
  • Poczucie winy
  • Przesadne reakcje
  • Nadwrażliwość i/lub nadmierna aktywność
  • Impotencja
  • Samookaleczanie
  • Przewlekłe niezdecydowanie
  • Perfekcjonizm
W związku z tym ważna jest również ocena obrazu, który sami tworzymy w oparciu o to, jak się czujemy. Ma to wielki wpływ na nasze poczucie własnej wartości. Oczywiście jeśli czujemy się źle, będzie on znacznie bardziej negatywny, niż gdy doświadczymy pozytywnych uczuć. Na przykład, wstyd może nas unieruchomić, gniew może wprowadzić napięcie, a smutek może doprowadzić do zaniedbania samego siebie i złego samopoczucia.
Sprawdzanie siebie samych od czasu do czasu da nam wskazówki odnośnie tego, jak oceniamy samych siebie i pozwoli nam lepiej zarządzać tym, jak się czujemy.

Poczucie własnej wartości to szkielet naszego „ja”

Problemy z poczuciem własnej wartości mogą prowadzić do porażki i problemów, jeśli je zignorujemy. Praca nad inteligencją emocjonalną pomoże nam poprawić sposób, w jaki oceniamy samych siebie.
Wartości, zwyczaje, wdzięczność i akceptacja to niektóre czynniki, które wpływają na nasz sposób bycia i działania. Ponadto bardzo ważne jest to, co wydaje nam się, że inni o nas myślą. Stworzenie świadomości, aby prawidłowo pracować nad samooceną ułatwi osiągnięcie naszych marzeń, a przede wszystkim zapewni dobre samopoczucie. Nie zapominajmy, że miłość własna jest początkiem wszystkiego.
“Szczęście nie jest tym, co mamy, jest tym, czym jesteśmy. Więc nie myl pojęcia, jesteśmy ludźmi, nie posiadaczami.”
-Ángel Rielo-
ZRÓDŁO https://pieknoumyslu.com/poczucie-wlasnej-wartosci-problemy/#

niedziela, 24 czerwca 2018

PRZEBUDZENIE DUCHOWE......

6 ETAPÓW DROGI DUCHOWEGO PRZEBUDZENIA





Duchowe przebudzenie jest naturalnym stanem ponownego połączenia się z Jaźnią, naszą podstawą egzystencji. Życie w duchowym przebudzeniu głęboko wpływa na naszą globalną świadomość, która kształtuje rzeczywistość. Aby jednak odnaleźć i rozwinąć drogę do duchowego przebudzenia, musimy pokonać kilka etapów tej ścieżki.

Droga przebudzenia

Aby odnaleźć i rozwinąć drogę do duchowego przebudzenia, musimy spojrzeć na to, kim naprawdę jesteśmy, na nasze życie i skupić się na jego esencji.Aby osiągnąć nasz cel, musimy zwrócić uwagę na nasze odczucia, emocje i myśli.Musimy skupiać się na tych pozytywnych, które nas podnoszą na duchu i zmieniać negatywne, czyli te, które nas zniechęcają do działania.Innymi słowy, musimy nauczyć się je kontrolować.Jeśli nie kontrolujemy naszej egzystencji, ego próbuje przejąć nad nią władzę i pragnie odciąć nasz związek z Jaźnią.Droga duchowego przebudzenia oznacza zwrócenie uwagi na esencję życia i utratę połączenia z ego i materializmem.Proces tych zmian jest możliwy tylko wtedy, gdy wykorzystamy nasze wewnętrzne zasoby i podejmiemy odpowiednie działania.Poniżej przedstawiamy 6 etapów duchowego przebudzenia.

Etap 1 – autentyczność i uczciwość

Zwracając uwagę na nasze własne odczucia i uczucia, otrzymujemy obiektywny obraz całości życia.Szczere spojrzenie na swój los, pozbawione samozadowolenia, leży u podstaw budowania wewnętrznego oświecenia.Szczerość wobec siebie oznacza pokorę, odzwierciedloną w sposobie, w jaki wyrażamy siebie, działamy i zachowujemy się.W ten sposób ujawniają się podstawowe cechy na drodze duchowego przebudzenia: autentyczność i uczciwość.

Etap 2 – determinacja i cierpliwość

Autentyczność często wiązana jest z pojawianiem się podstawowych lęków, np. strach przed utratą, nieznanym, niewiadomą itp., które manifestują się w różnych formach – opór, niepokój, zaprzeczenie.Nagle czujemy, że wszyscy kwestionują nasze poczynania, że próbują nas przekonywać do swoich racji, a my zostajemy sami, odizolowani od reszty świata, bezbronni, niechronieni.Potrzeba wielkiej determinacji, wytrwałości i odwagi, aby iść dalej drogą duchowego przebudzenia.Oznacza to dokonywanie jasnych wyborów i podążanie za nimi.Oznacza to decyzję o rezygnacji z kontroli i poddaniu się esencji życia.Na tym etapie musimy uzbroić się w cierpliwość i pewność siebie, bo prawdziwe zmiany potrzebują czasu, a nie impulsywnych działań.

Etap 3 – zrozumienie emocji

Duchowe przebudzenie rozpoczyna się w chwili, gdy przestajemy oskarżać innych o nasze kłopoty, ponieważ rozumiemy, że są one odbiciem naszych własnych wewnętrznych dysonansów.Na tym etapie uczymy się, że wszystkie sytuacje, w których obliczu stajemy, są reakcją na coś, co egzystuje w nas samych, przejawem naszej wewnętrznej istoty.Duchowe przebudzenie zaczyna się, kiedy przestajemy czekać na innych, aby zaspokoić naszą potrzebę miłości i uwagi, kiedy rozumiemy, że możemy być panami naszego własnego życia, kiedy rezygnujemy z kontroli i łączymy się z naszym wewnętrznym bytem.

Etap 4 – świadomość i odpowiedzialność

Pracując nad rozwojem tych cech, rozwijamy i udoskonalamy naszą samoświadomość.Stajemy się bardziej świadomi tego, co dzieje się w nas samych, dzięki czemu wszystko wokół nas staje się ścieżką bezpośrednio prowadzącą do duchowego przebudzenia.Uczymy się odróżniać, co jest pozorami i grą życia, a co prawdą.To właśnie świadomość staje się kluczem naszej ewolucji.Wyostrzone zmysły i otwarty umysł pomagają nam zrozumieć, że sami jesteśmy odpowiedzialni za swój los.

Etap 5 – obserwacja i jasność umysłu

Bycie obserwatorem swojego własnego losu oraz stawanie czoła blaskom i cieniom życia wcale nie jest proste.Często, zamiast porzucić swoje wady, niedoskonałości i poczucie winy, zbytnio się na nich skupiamy.Piąty etap drogi duchowego przebudzenia to łączenie obserwacji świata z całą niedoskonałością naszej osoby przy jednoczesnym skupieniu się na całej dobroci, którą nosimy w sobie.To etap poszukiwania tego, co dobre, pozytywne, czyli tego, co uzdrawia duszę i otwiera nas na Jaźń.

Etap 6 – zdrowy dystans

Zdrowy dystans do samego siebie jest dowodem na to, że duchowe przebudzenie przebiegło pomyślnie, że możemy cofnąć się i zobaczyć siebie jako inną osobę.Innymi słowy, jest to postawa, w której możemy śmiać się z samych siebie i wszystkiego tego, co nas dotyczyło.Potrafimy zdrowo identyfikować się z naszymi emocjami, postawami i zasadami działań.Kiedy podchodzimy do siebie i życia zbyt poważnie, jesteśmy zdominowani przez pewną sztywność umysłu, która chce, abyśmy uwierzyli, że jesteśmy kimś ponad wszystkimi.Nie ma w tym uczciwości ani autentyczności, bo nikt nie jest idealny.Duchowe przebudzenie to umiejętność rozpoznawania swoich wewnętrznych sił i odpowiedniego reagowania, które przekładają się na witalność i energię podstawowej esencji dobrego życia.

środa, 13 czerwca 2018

POZNAJ PSYCHICZNE PRZYCZYNY TWOJEJ CHOROBY

POZNAJ PSYCHICZNE PRZYCZYNY TWOJEJ CHOROBY




WYBRANE Z PRZEDMOWY....Moim zdaniem jest tu wszystko. Wszystko, co trzeba wiedzieć o życiu, lekcjach, jakich nam ono udziela, i o tym, jak pracować nad sobą. Książka zawiera również zestawiony przez autorkę wykaz psychicznych wzorców myślowych, będących przypuszczalnie przyczyną poszczególnych chorób, który - jeśli chodzi o moje doświadczenia - jest czymś naprawdę wyjątkowym i godnym uwagi. 

LOUISA L. HAY - "MOŻESZ UZDROWIĆ SWOJE ŻYCIE"



My wszyscy jesteśmy tu po to, by przekraczać nasze dawne ograniczenia, jakiekolwiek by one były. Jesteśmy tu po to, by uznać naszą wspaniałość i boskość bez względu na to, co nam wmawiano.

Zgodnie z moim poglądem na życie, źródła większości problemów życiowych należy szukać w tym że czujemy, iż nie jesteśmy dość dobrzy oraz, że brak nam miłości do siebie.
Przyjrzyjmy się zatem, skąd się bierze to przekonanie.
Jak to się dzieje, że z niemowlęcia, które zna swoją doskonałość i doskonałość życia, przemieniamy się w osobę nękaną kłopotami, w takim czy innym stopniu trapioną poczuciem bezwartościowości i niegodną miłości?
Nawet ludzie już kochający siebie mogą czynić to jeszcze mocniej.
Pomyślcie o róży, kiedy jest jeszcze małym pąkiem. Od chwili, gdy rozchyla płatki, aż do opadnięcia ostatniego z nich jest zawsze doskonała, zawsze piękna, zawsze inna. Tak też dzieje się i z nami. Zawsze jesteśmy doskonali, zawsze piękni i ciągle się zmieniamy. Posługujemy się najlepiej, jak umiemy, rozumem, świadomością i posiadaną wiedzą. W miarę jak stajemy się bardziej świadomi, więcej rozumiemy i wiemy – postępujemy inaczej.

Psychiczne porządki

Nadeszła pora, aby przyjrzeć się nieco dokładniej naszej przeszłości: rozpoznać przekonania, które nami powodowały. Tę część procesu oczyszczenia niektórzy uważają za bardzo bolesną, nie musi jednak tak być.Zanim posprzątamy, musimy przyjrzeć się naszemu stanowi posiadania.
Jeśli chcecie dokładnie wysprzątać pokój, rozglądacie się najpierw dokoła i dokonujecie przeglądu. Ulubionym przedmiotom poświęcicie więcej uwagi; trzeba je odkurzyć, wypolerować, przywrócić im dawną świetność. Dostrzeżecie, że niektóre sprawy będą wymagały dokończenia, a pewne rzeczy naprawy.
Trzeba to sobie zanotować w pamięci. Przedmioty, które uznacie za bezużyteczne, przeznaczycie do wyrzucenia. Stare gazety, czasopisma, brudne papierowe talerze można spokojnie wyrzucić do śmieci. Nie trzeba się złościć robiąc porządki w mieszkaniu.
To samo dzieje się, gdy sprzątamy dom naszego umysłu. Nie ma powodu denerwować się tylko dlatego, że niektóre nasze przekonania są już niepotrzebne.
Należy się ich pozbyć z taką samą łatwością, z jaką wyrzuca się resztki z talerza. Czy naprawdę zaryzykowalibyście grzebanie we wczorajszych odpadkach, by przyrządzić dzisiejszy posiłek? Czy warto grzebać w starym śmietniku psychicznym tylko po to, by tworzyć jutrzejsze doświadczenia?
Jeśli jakaś myśl lub przekonanie nie odpowiada wam, zrezygnujcie z niego, zmieńcie je!
Nie ma takiego prawa, które nakazywałoby przez całe życie trzymać się niewolniczo tego lub innego przekonania!
Spójrzmy zatem na przykłady ograniczających przekonań i zastanówmy się, skąd się wzięły:
OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
„Nie jestem dość dobry”.
PRZYCZYNA:
Ojciec powtarzający wielokrotnie dziecku, że jest głupie.
Mój pacjent powiedział, że pragnie sukcesu, aby tata mógł być z niego dumny. Jednocześnie miał wielkie poczucie winy, które spowodowało, że wszystkie jego poczynania kończyły się fiaskiem. Tato finansował jego interesy, ale wszystkie kończyły się bankructwem. Syn wykorzystywał to, by się na nim odegrać. Powodował, że ojciec płacił bez końca. Oczywiście, on sam był tym, który najwięcej tracił.
OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
Brak miłości do siebie.
PRZYCZYNA:
Usiłowanie zdobycia akceptacji ojca.
Pewna kobieta bardzo nie chciała być taka, jak jej ojciec. Nie mogli się nigdy w niczym zgodzić i wiecznie się kłócili. Zawsze chciała pozyskać jego akceptację, on jednak stale ją krytykował. Wszystko ją bolało.
Ojciec cierpiał także na podobne dolegliwości. Nie uświadamiała sobie, że jej złość była przyczyną bólów, podobnie jak ojciec nie uzmysławiał sobie tego samego źródła swych dolegliwości.
OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
„Życie jest niebezpieczne”.
PRZYCZYNA:
Przerażony ojciec.
Inna moja pacjentka widziała życie jako groźne i nieprzyjemne. Trudno jej było zdobyć się na śmiech, a jeśli już zdarzyło się jej śmiać, była przerażona, że może się jej przydarzyć coś „złego”. Wychowywano ją, ciągle napominając: „Nie śmiej się, bo licho nie śpi!”
OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
„Nie jestem dość dobry”.
PRZYCZYNA:
Bycie porzuconym i pomijanym.
Pewnemu mężczyźnie mówienie sprawiało trudność. Milczenie stało się więc sposobem na życie. Miał już za sobą narkotyki i alkohol, był przekonany, że jest okropny. Dowiedziałam się, że jego matka zmarła, gdy był bardzo młody. Wychowywała go ciotka, która rzadko się odzywała, chyba że trzeba było wydać polecenia. Wychowywał się w ciszy. Jadł zawsze sam i przebywał w swoim pokoju przez wiele dni. Miał kochanka, który był milczący i większość czasu spędzali w milczeniu. Kochanek zmarł i znowu był sam.

Ćwiczenie:
Negatywne przekazy

Następne ćwiczenie polega na sporządzeniu na dużej kartce papieru zestawienia wszystkich zarzutów czynionych wam przez rodziców. Jakie to były zarzuty? Nie spieszcie się i przypomnijcie sobie jak najwięcej. Pół godziny zazwyczaj wystarcza, by to uczynić.
Co mówili na temat pieniędzy?
Co mówili na temat twojego ciała?
Co mówili o miłości i związkach uczuciowych?
Co mówili o twoich twórczych zdolnościach?
Co w ich wypowiedziach było ograniczającego, powstrzymującego lub negatywnego?
O ile to możliwe, popatrzcie po prostu obiektywnie na te sprawy i powiedzcie sobie: „Właśnie stąd bierze się to przekonanie”.
Teraz weźmy nową kartkę papieru i spróbujmy dokopać się do głębszej warstwy.
Jakie były inne negatywne wypowiedzi, które zasłyszałeś w okresie dzieciństwa?
Od krewnych —————————————
Od nauczycieli —————————————
Od przyjaciół —————————————
Od osób, które są dla ciebie autorytetem —————————————
W twoim Kościele —————————————
Zapisz je. Nie spiesz się z tym. Bądź świadomy odczuć, jakie pojawiają się w twoim ciele.
To, co napisałeś na dwóch kartkach papieru, to myśli, które powinny być usunięte z twojej świadomości.Są to właśnie te przekonania, które powodują, że czujesz się „nie dość dobry”.

Widzenie siebie jako dziecka

Gdybyśmy postawili pośrodku pokoju trzyletnie dziecko i zaczęli na nie krzyczeć, wymyślać mu, że jest głupie, że nigdy niczego nie potrafi zrobić dobrze, że powinno to zrobić tak, a nie inaczej, gdybyśmy kazali mu przyjrzeć się, jaki zrobiło bałagan, a przy tym jeszcze uderzyli je kilkakrotnie, zobaczylibyśmy, że to wszystko zakończyłoby się albo przerażeniem dziecka, które ulegle siądzie w kącie, albo jego agresją.
Dziecko wybierze jedno z tych dwóch zachowań, my zaś nigdy nie poznamy jego możliwości.
Jeśli temu samemu dziecku powiemy, że je bardzo kochamy, że bardzo nam na nim zależy, że kochamy je takim, jakie ono jest, kochamy za jego uśmiech i mądrość, za jego zachowanie, że nie mamy mu za złe błędów, które popełnia w trakcie nauki i że bez względu na wszystko będziemy dla niego oparciem – okaże się, że możliwości, jakie to dziecko zaprezentuje, przyprawią nas o zawrót głowy.
W każdym z nas tkwi takie trzyletnie dziecko i większość swojego czasu tracimy na karcenie tego dziecka w sobie. A potem dziwimy się, że nie układa nam się w życiu.
Jeśli masz przyjaciela, który zawsze cię krytykuje, czy chciałbyś ciągle przebywać w jego towarzystwie? Być może w ten sposób traktowano cię jako dziecko, i to jest smutne. Ale przecież było to dawno temu i jeśli teraz tak samo się ze sobą obchodzisz, to jest to jeszcze smutniejsze.
Masz przed sobą listę negatywnych przekazów, które usłyszałeś w dzieciństwie. Porównaj je z twoimi przekonaniami o tym, co jest w tobie nie w porządku. Czy listy te nie są podobne? Prawdopodobnie tak.
Nasz scenariusz życiowy oparty jest na tych wczesnych przekazach. Jesteśmy wszyscy dobrymi małymi dziećmi i posłusznie akceptujemy to, co „oni” przekażą nam jako prawdę. 
Bardzo łatwo byłoby oskarżać za wszystko rodziców i odgrywać rolę ofiar do końca naszego życia. Ale nie byłoby to zbyt przyjemne i z pewnością nie spowodowałoby zmiany naszej uciążliwej sytuacji.

Potępianie naszej rodziny

Obarczanie winą innych z pewnością nie pomoże nam w uporaniu się z naszym problemem. 
Przypisywanie winy komuś stawia nas w pozycji biernej ofiary. Zrozumienie tego umożliwi nam spojrzenie z góry na tę sprawę i przejęcie steru w swoje ręce.
Przeszłości nie da się zmienić.
Przyszłość natomiast jest kształtowana przez nasze obecne myślenie. Niezbędną rzeczą dla naszego poczucia wolności jest uświadomienie sobie, że rodzice zrobili wszystko, co mogli, i tyle, na ile pozwoliły im rozeznanie, świadomość i wiedza. 
Jeśli obwiniamy innych, oznacza to, że nie bierzemy odpowiedzialności za siebie samych.
Ludzie, którzy nas skrzywdzili, byli tak samo przerażeni i bali się tak jak my. Czuli taką samą bezradność, jaką my odczuwamy. Nauczyli nas prawdopodobnie tylko tego, czego ich nauczono.
Co wiesz o dzieciństwie twoich rodziców, zwłaszcza przed dziesiątym rokiem życia? O ile to możliwe, postaraj się ich o to wypytać. Jeśli uda ci się dowiedzieć czegoś, będzie ci łatwiej zrozumieć, dlaczego tak, a nie inaczej postępowali. Zrozumienie przyniesie ci współczucie dla nich.
Jeśli nie wiesz i nie możesz się dowiedzieć, postaraj się wyobrazić sobie, jak to mogło wyglądać. Jakie dzieciństwo stworzyło takiego, a nie innego dorosłego?
Potrzebujesz tej wiedzy dla własnej wolności. Nie staniesz się wolnym, dopóki ich nie uwolnisz od winy. Nie możesz wybaczyć sobie, dopóki nie wybaczysz im. Jeśli wymagasz doskonałości od nich, będziesz tej doskonałości wymagał od siebie i cale życie będziesz nieszczęśliwy.

Wybór rodziców

Zgadzam się z teorią, że to my wybieramy sobie rodziców. Lekcje, jakie pobieramy od życia, wydają się doskonale odpowiadać „słabościom” naszych rodziców.
Wierzę, że jesteśmy w nie kończącej się podróży przez wieczność. Przybyliśmy na tę planetę, by przerobić konkretne lekcje potrzebne dla naszego duchowego rozwoju.
Wybieramy płeć, kolor skóry, kraj. Następnie rozglądamy się za rodzicami, którzy doskonale „odzwierciedlą” nasze wzorce.

Nasze pobyty na tej planecie to jakby chodzenie do szkoły.
Jeśli chcesz być kosmetyczką, idziesz do szkoły przygotowującej do tego zawodu. Jeśli chcesz być mechanikiem, uczysz się w szkole technicznej. Jeśli chcesz być prawnikiem, studiujesz prawo.
Rodzice, których sobie wybraliście, byli najlepszymi „znawcami” przedmiotu, którego zdecydowaliście się nauczyć.
Gdy dorastamy, mamy tendencję do wytykania naszym rodzicom ich przewinień, mówimy: „To wy mi to zrobiliście”.
Ja jednak uważam, że sami ich wybraliśmy.

Słuchanie innych

Kiedy byliśmy mali, nasi starsi bracia i siostry stanowili dla nas wyrocznię. Jeśli byli nieszczęśliwi, prawdopodobnie odbijali to sobie na nas fizycznie lub słownie.
Mogli na przykład powiedzieć:
„Zaraz wszystko powiem…” (wpajając winę).
„Jesteś jeszcze za mały i nie możesz tego robić”.
„Jesteś za głupi, by bawić się z nami”.

Często wielki wpływ mają na nas również nauczyciele. Nauczycielka w piątej klasie dość autorytatywnie stwierdziła, że jestem zbyt wysoka, by zostać tancerką. Uwierzyłam jej i zrezygnowałam z moich ambicji tanecznych, aż stało się za późno na rozpoczęcie kariery.
Czy uświadamiałeś sobie, że testy i przechodzenie z klasy do klasy były potrzebne tylko po to, by pokazać, jak dużo wiedzy posiadłeś w tym czasie, czy też byłeś dzieckiem, które przyjmowało egzaminy i oceny jako miernik swojej wartości?
W okresie dzieciństwa dzieliliśmy się w gronie przyjaciół naszym fałszywym obrazem życia. Inne dzieci w szkole potrafiły nam dokuczać i pozostawiać trwałe rany w sercu. Kiedy byłam dzieckiem, moje nazwisko brzmiało Lunney i dzieci przezywały mnie „Lunatyczka”.
Sąsiedzi też mają swój wpływ, nie tylko ze względu na czynione przez nich uwagi, lecz również dlatego, że pytano nas: „A co sobie sąsiedzi pomyślą?”
Zastanówcie się nad innymi ważnymi postaciami mającymi na was wpływ w dzieciństwie.
Istnieją też oczywiście mocno brzmiące i bardzo przekonujące sugestie zawarte w ogłoszeniach prasowych i w telewizji.
Zbyt wiele produktów sprzedaje się po to tylko, by nas przekonać, że jesteśmy bezwartościowi lub robimy źle, jeśli ich nie używamy.

My wszyscy jesteśmy tu po to, by przekraczać nasze dawne ograniczenia, jakiekolwiek by one były. Jesteśmy tu po to, by uznać naszą wspaniałość i boskość bez względu na to, co nam wmawiano. Wy macie przezwyciężyć wasze negatywne przekonania, tak jak ja mam przezwyciężyć moje.
Z książki Louise L. Hay
My wszyscy jesteśmy tu po to, by przekraczać nasze dawne ograniczenia, jakiekolwiek by one były. Jesteśmy tu po to, by uznać naszą wspaniałość i boskość bez względu na to, co nam wmawiano.
Posted on 19-09-2011 by Elżbieta Maszke| 5 Comments

Zgodnie z moim poglądem na życie, źródła większości problemów życiowych należy szukać w tym że czujemy, iż nie jesteśmy dość dobrzy oraz, że brak nam miłości do siebie.
Przyjrzyjmy się zatem, skąd się bierze to przekonanie.
Jak to się dzieje, że z niemowlęcia, które zna swoją doskonałość i doskonałość życia, przemieniamy się w osobę nękaną kłopotami, w takim czy innym stopniu trapioną poczuciem bezwartościowości i niegodną miłości?

Nawet ludzie już kochający siebie mogą czynić to jeszcze mocniej.

Pomyślcie o róży, kiedy jest jeszcze małym pąkiem. Od chwili, gdy rozchyla płatki, aż do opadnięcia ostatniego z nich jest zawsze doskonała, zawsze piękna, zawsze inna. Tak też dzieje się i z nami. Zawsze jesteśmy doskonali, zawsze piękni i ciągle się zmieniamy. Posługujemy się najlepiej, jak umiemy, rozumem, świadomością i posiadaną wiedzą. W miarę jak stajemy się bardziej świadomi, więcej rozumiemy i wiemy – postępujemy inaczej.
Psychiczne porządki

Nadeszła pora, aby przyjrzeć się nieco dokładniej naszej przeszłości: rozpoznać przekonania, które nami powodowały. Tę część procesu oczyszczenia niektórzy uważają za bardzo bolesną, nie musi jednak tak być. Zanim posprzątamy, musimy przyjrzeć się naszemu stanowi posiadania.
Jeśli chcecie dokładnie wysprzątać pokój, rozglądacie się najpierw dokoła i dokonujecie przeglądu. Ulubionym przedmiotom poświęcicie więcej uwagi; trzeba je odkurzyć, wypolerować, przywrócić im dawną świetność. Dostrzeżecie, że niektóre sprawy będą wymagały dokończenia, a pewne rzeczy naprawy.

Trzeba to sobie zanotować w pamięci. Przedmioty, które uznacie za bezużyteczne, przeznaczycie do wyrzucenia. Stare gazety, czasopisma, brudne papierowe talerze można spokojnie wyrzucić do śmieci. Nie trzeba się złościć robiąc porządki w mieszkaniu.

To samo dzieje się, gdy sprzątamy dom naszego umysłu. Nie ma powodu denerwować się tylko dlatego, że niektóre nasze przekonania są już niepotrzebne.
Należy się ich pozbyć z taką samą łatwością, z jaką wyrzuca się resztki z talerza. Czy naprawdę zaryzykowalibyście grzebanie we wczorajszych odpadkach, by przyrządzić dzisiejszy posiłek? Czy warto grzebać w starym śmietniku psychicznym tylko po to, by tworzyć jutrzejsze doświadczenia?

Jeśli jakaś myśl lub przekonanie nie odpowiada wam, zrezygnujcie z niego, zmieńcie je!

Nie ma takiego prawa, które nakazywałoby przez całe życie trzymać się niewolniczo tego lub innego przekonania!
Spójrzmy zatem na przykłady ograniczających przekonań i zastanówmy się, skąd się wzięły:

OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
„Nie jestem dość dobry”.
PRZYCZYNA:
Ojciec powtarzający wielokrotnie dziecku, że jest głupie.
Mój pacjent powiedział, że pragnie sukcesu, aby tata mógł być z niego dumny. Jednocześnie miał wielkie poczucie winy, które spowodowało, że wszystkie jego poczynania kończyły się fiaskiem. Tato finansował jego interesy, ale wszystkie kończyły się bankructwem. Syn wykorzystywał to, by się na nim odegrać. Powodował, że ojciec płacił bez końca. Oczywiście, on sam był tym, który najwięcej tracił.

OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
Brak miłości do siebie.
PRZYCZYNA:
Usiłowanie zdobycia akceptacji ojca.
Pewna kobieta bardzo nie chciała być taka, jak jej ojciec. Nie mogli się nigdy w niczym zgodzić i wiecznie się kłócili. Zawsze chciała pozyskać jego akceptację, on jednak stale ją krytykował. Wszystko ją bolało.
Ojciec cierpiał także na podobne dolegliwości. Nie uświadamiała sobie, że jej złość była przyczyną bólów, podobnie jak ojciec nie uzmysławiał sobie tego samego źródła swych dolegliwości.

OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
„Życie jest niebezpieczne”.
PRZYCZYNA:
Przerażony ojciec.
Inna moja pacjentka widziała życie jako groźne i nieprzyjemne. Trudno jej było zdobyć się na śmiech, a jeśli już zdarzyło się jej śmiać, była przerażona, że może się jej przydarzyć coś „złego”. Wychowywano ją, ciągle napominając: „Nie śmiej się, bo licho nie śpi!”

OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
„Nie jestem dość dobry”.
PRZYCZYNA:
Bycie porzuconym i pomijanym.
Pewnemu mężczyźnie mówienie sprawiało trudność. Milczenie stało się więc sposobem na życie. Miał już za sobą narkotyki i alkohol, był przekonany, że jest okropny. Dowiedziałam się, że jego matka zmarła, gdy był bardzo młody. Wychowywała go ciotka, która rzadko się odzywała, chyba że trzeba było wydać polecenia. Wychowywał się w ciszy. Jadł zawsze sam i przebywał w swoim pokoju przez wiele dni. Miał kochanka, który był milczący i większość czasu spędzali w milczeniu. Kochanek zmarł i znowu był sam.
Ćwiczenie:
Negatywne przekazy

Następne ćwiczenie polega na sporządzeniu na dużej kartce papieru zestawienia wszystkich zarzutów czynionych wam przez rodziców. Jakie to były zarzuty? Nie spieszcie się i przypomnijcie sobie jak najwięcej. Pół godziny zazwyczaj wystarcza, by to uczynić.
Co mówili na temat pieniędzy?
Co mówili na temat twojego ciała?
Co mówili o miłości i związkach uczuciowych?
Co mówili o twoich twórczych zdolnościach?
Co w ich wypowiedziach było ograniczającego, powstrzymującego lub negatywnego?

O ile to możliwe, popatrzcie po prostu obiektywnie na te sprawy i powiedzcie sobie: „Właśnie stąd bierze się to przekonanie”.

Teraz weźmy nową kartkę papieru i spróbujmy dokopać się do głębszej warstwy.

Jakie były inne negatywne wypowiedzi, które zasłyszałeś w okresie dzieciństwa?
Od krewnych —————————————
Od nauczycieli —————————————
Od przyjaciół —————————————
Od osób, które są dla ciebie autorytetem —————————————
W twoim Kościele —————————————
Zapisz je. Nie spiesz się z tym. Bądź świadomy odczuć, jakie pojawiają się w twoim ciele.
To, co napisałeś na dwóch kartkach papieru, to myśli, które powinny być usunięte z twojej świadomości. Są to właśnie te przekonania, które powodują, że czujesz się „nie dość dobry”.
Widzenie siebie jako dziecka

Gdybyśmy postawili pośrodku pokoju trzyletnie dziecko i zaczęli na nie krzyczeć, wymyślać mu, że jest głupie, że nigdy niczego nie potrafi zrobić dobrze, że powinno to zrobić tak, a nie inaczej, gdybyśmy kazali mu przyjrzeć się, jaki zrobiło bałagan, a przy tym jeszcze uderzyli je kilkakrotnie, zobaczylibyśmy, że to wszystko zakończyłoby się albo przerażeniem dziecka, które ulegle siądzie w kącie, albo jego agresją.
Dziecko wybierze jedno z tych dwóch zachowań, my zaś nigdy nie poznamy jego możliwości.

Jeśli temu samemu dziecku powiemy, że je bardzo kochamy, że bardzo nam na nim zależy, że kochamy je takim, jakie ono jest, kochamy za jego uśmiech i mądrość, za jego zachowanie, że nie mamy mu za złe błędów, które popełnia w trakcie nauki i że bez względu na wszystko będziemy dla niego oparciem – okaże się, że możliwości, jakie to dziecko zaprezentuje, przyprawią nas o zawrót głowy.

W każdym z nas tkwi takie trzyletnie dziecko i większość swojego czasu tracimy na karcenie tego dziecka w sobie. A potem dziwimy się, że nie układa nam się w życiu.

Jeśli masz przyjaciela, który zawsze cię krytykuje, czy chciałbyś ciągle przebywać w jego towarzystwie? Być może w ten sposób traktowano cię jako dziecko, i to jest smutne. Ale przecież było to dawno temu i jeśli teraz tak samo się ze sobą obchodzisz, to jest to jeszcze smutniejsze.

Masz przed sobą listę negatywnych przekazów, które usłyszałeś w dzieciństwie. Porównaj je z twoimi przekonaniami o tym, co jest w tobie nie w porządku. Czy listy te nie są podobne? Prawdopodobnie tak.
Nasz scenariusz życiowy oparty jest na tych wczesnych przekazach. Jesteśmy wszyscy dobrymi małymi dziećmi i posłusznie akceptujemy to, co „oni” przekażą nam jako prawdę.

Bardzo łatwo byłoby oskarżać za wszystko rodziców i odgrywać rolę ofiar do końca naszego życia. Ale nie byłoby to zbyt przyjemne i z pewnością nie spowodowałoby zmiany naszej uciążliwej sytuacji.
Potępianie naszej rodziny

Obarczanie winą innych z pewnością nie pomoże nam w uporaniu się z naszym problemem.
Przypisywanie winy komuś stawia nas w pozycji biernej ofiary. Zrozumienie tego umożliwi nam spojrzenie z góry na tę sprawę i przejęcie steru w swoje ręce.
Przeszłości nie da się zmienić.
Przyszłość natomiast jest kształtowana przez nasze obecne myślenie. Niezbędną rzeczą dla naszego poczucia wolności jest uświadomienie sobie, że rodzice zrobili wszystko, co mogli, i tyle, na ile pozwoliły im rozeznanie, świadomość i wiedza.
Jeśli obwiniamy innych, oznacza to, że nie bierzemy odpowiedzialności za siebie samych.
Ludzie, którzy nas skrzywdzili, byli tak samo przerażeni i bali się tak jak my. Czuli taką samą bezradność, jaką my odczuwamy. Nauczyli nas prawdopodobnie tylko tego, czego ich nauczono.

Co wiesz o dzieciństwie twoich rodziców, zwłaszcza przed dziesiątym rokiem życia? O ile to możliwe, postaraj się ich o to wypytać. Jeśli uda ci się dowiedzieć czegoś, będzie ci łatwiej zrozumieć, dlaczego tak, a nie inaczej postępowali. Zrozumienie przyniesie ci współczucie dla nich.
Jeśli nie wiesz i nie możesz się dowiedzieć, postaraj się wyobrazić sobie, jak to mogło wyglądać. Jakie dzieciństwo stworzyło takiego, a nie innego dorosłego?
Potrzebujesz tej wiedzy dla własnej wolności. Nie staniesz się wolnym, dopóki ich nie uwolnisz od winy. Nie możesz wybaczyć sobie, dopóki nie wybaczysz im. Jeśli wymagasz doskonałości od nich, będziesz tej doskonałości wymagał od siebie i cale życie będziesz nieszczęśliwy.
Wybór rodziców

Zgadzam się z teorią, że to my wybieramy sobie rodziców. Lekcje, jakie pobieramy od życia, wydają się doskonale odpowiadać „słabościom” naszych rodziców.

Wierzę, że jesteśmy w nie kończącej się podróży przez wieczność. Przybyliśmy na tę planetę, by przerobić konkretne lekcje potrzebne dla naszego duchowego rozwoju.
Wybieramy płeć, kolor skóry, kraj. Następnie rozglądamy się za rodzicami, którzy doskonale „odzwierciedlą” nasze wzorce.

Nasze pobyty na tej planecie to jakby chodzenie do szkoły.
Jeśli chcesz być kosmetyczką, idziesz do szkoły przygotowującej do tego zawodu. Jeśli chcesz być mechanikiem, uczysz się w szkole technicznej. Jeśli chcesz być prawnikiem, studiujesz prawo.
Rodzice, których sobie wybraliście, byli najlepszymi „znawcami” przedmiotu, którego zdecydowaliście się nauczyć.
Gdy dorastamy, mamy tendencję do wytykania naszym rodzicom ich przewinień, mówimy: „To wy mi to zrobiliście”.
Ja jednak uważam, że sami ich wybraliśmy.
Słuchanie innych

Kiedy byliśmy mali, nasi starsi bracia i siostry stanowili dla nas wyrocznię. Jeśli byli nieszczęśliwi, prawdopodobnie odbijali to sobie na nas fizycznie lub słownie.

Mogli na przykład powiedzieć:
„Zaraz wszystko powiem…” (wpajając winę).
„Jesteś jeszcze za mały i nie możesz tego robić”.
„Jesteś za głupi, by bawić się z nami”.

Często wielki wpływ mają na nas również nauczyciele. Nauczycielka w piątej klasie dość autorytatywnie stwierdziła, że jestem zbyt wysoka, by zostać tancerką. Uwierzyłam jej i zrezygnowałam z moich ambicji tanecznych, aż stało się za późno na rozpoczęcie kariery.

Czy uświadamiałeś sobie, że testy i przechodzenie z klasy do klasy były potrzebne tylko po to, by pokazać, jak dużo wiedzy posiadłeś w tym czasie, czy też byłeś dzieckiem, które przyjmowało egzaminy i oceny jako miernik swojej wartości?

W okresie dzieciństwa dzieliliśmy się w gronie przyjaciół naszym fałszywym obrazem życia. Inne dzieci w szkole potrafiły nam dokuczać i pozostawiać trwałe rany w sercu. Kiedy byłam dzieckiem, moje nazwisko brzmiało Lunney i dzieci przezywały mnie „Lunatyczka”.
Sąsiedzi też mają swój wpływ, nie tylko ze względu na czynione przez nich uwagi, lecz również dlatego, że pytano nas: „A co sobie sąsiedzi pomyślą?”
Zastanówcie się nad innymi ważnymi postaciami mającymi na was wpływ w dzieciństwie.
Istnieją też oczywiście mocno brzmiące i bardzo przekonujące sugestie zawarte w ogłoszeniach prasowych i w telewizji.
Zbyt wiele produktów sprzedaje się po to tylko, by nas przekonać, że jesteśmy bezwartościowi lub robimy źle, jeśli ich nie używamy.

My wszyscy jesteśmy tu po to, by przekraczać nasze dawne ograniczenia, jakiekolwiek by one były. Jesteśmy tu po to, by uznać naszą wspaniałość i boskość bez względu na to, co nam wmawiano. Wy macie przezwyciężyć wasze negatywne przekonania, tak jak ja mam przezwyciężyć moje.

Z książki Louise L. Hay

My wszyscy jesteśmy tu po to, by przekraczać nasze dawne ograniczenia, jakiekolwiek by one były. Jesteśmy tu po to, by uznać naszą wspaniałość i boskość bez względu na to, co nam wmawiano.
Posted on 19-09-2011 by Elżbieta Maszke| 5 Comments

Zgodnie z moim poglądem na życie, źródła większości problemów życiowych należy szukać w tym że czujemy, iż nie jesteśmy dość dobrzy oraz, że brak nam miłości do siebie.
Przyjrzyjmy się zatem, skąd się bierze to przekonanie.
Jak to się dzieje, że z niemowlęcia, które zna swoją doskonałość i doskonałość życia, przemieniamy się w osobę nękaną kłopotami, w takim czy innym stopniu trapioną poczuciem bezwartościowości i niegodną miłości?

Nawet ludzie już kochający siebie mogą czynić to jeszcze mocniej.

Pomyślcie o róży, kiedy jest jeszcze małym pąkiem. Od chwili, gdy rozchyla płatki, aż do opadnięcia ostatniego z nich jest zawsze doskonała, zawsze piękna, zawsze inna. Tak też dzieje się i z nami. Zawsze jesteśmy doskonali, zawsze piękni i ciągle się zmieniamy. Posługujemy się najlepiej, jak umiemy, rozumem, świadomością i posiadaną wiedzą. W miarę jak stajemy się bardziej świadomi, więcej rozumiemy i wiemy – postępujemy inaczej.
Psychiczne porządki

Nadeszła pora, aby przyjrzeć się nieco dokładniej naszej przeszłości: rozpoznać przekonania, które nami powodowały. Tę część procesu oczyszczenia niektórzy uważają za bardzo bolesną, nie musi jednak tak być. Zanim posprzątamy, musimy przyjrzeć się naszemu stanowi posiadania.
Jeśli chcecie dokładnie wysprzątać pokój, rozglądacie się najpierw dokoła i dokonujecie przeglądu. Ulubionym przedmiotom poświęcicie więcej uwagi; trzeba je odkurzyć, wypolerować, przywrócić im dawną świetność. Dostrzeżecie, że niektóre sprawy będą wymagały dokończenia, a pewne rzeczy naprawy.

Trzeba to sobie zanotować w pamięci. Przedmioty, które uznacie za bezużyteczne, przeznaczycie do wyrzucenia. Stare gazety, czasopisma, brudne papierowe talerze można spokojnie wyrzucić do śmieci. Nie trzeba się złościć robiąc porządki w mieszkaniu.

To samo dzieje się, gdy sprzątamy dom naszego umysłu. Nie ma powodu denerwować się tylko dlatego, że niektóre nasze przekonania są już niepotrzebne.
Należy się ich pozbyć z taką samą łatwością, z jaką wyrzuca się resztki z talerza. Czy naprawdę zaryzykowalibyście grzebanie we wczorajszych odpadkach, by przyrządzić dzisiejszy posiłek? Czy warto grzebać w starym śmietniku psychicznym tylko po to, by tworzyć jutrzejsze doświadczenia?

Jeśli jakaś myśl lub przekonanie nie odpowiada wam, zrezygnujcie z niego, zmieńcie je!

Nie ma takiego prawa, które nakazywałoby przez całe życie trzymać się niewolniczo tego lub innego przekonania!
Spójrzmy zatem na przykłady ograniczających przekonań i zastanówmy się, skąd się wzięły:

OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
„Nie jestem dość dobry”.
PRZYCZYNA:
Ojciec powtarzający wielokrotnie dziecku, że jest głupie.
Mój pacjent powiedział, że pragnie sukcesu, aby tata mógł być z niego dumny. Jednocześnie miał wielkie poczucie winy, które spowodowało, że wszystkie jego poczynania kończyły się fiaskiem. Tato finansował jego interesy, ale wszystkie kończyły się bankructwem. Syn wykorzystywał to, by się na nim odegrać. Powodował, że ojciec płacił bez końca. Oczywiście, on sam był tym, który najwięcej tracił.

OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
Brak miłości do siebie.
PRZYCZYNA:
Usiłowanie zdobycia akceptacji ojca.
Pewna kobieta bardzo nie chciała być taka, jak jej ojciec. Nie mogli się nigdy w niczym zgodzić i wiecznie się kłócili. Zawsze chciała pozyskać jego akceptację, on jednak stale ją krytykował. Wszystko ją bolało.
Ojciec cierpiał także na podobne dolegliwości. Nie uświadamiała sobie, że jej złość była przyczyną bólów, podobnie jak ojciec nie uzmysławiał sobie tego samego źródła swych dolegliwości.

OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
„Życie jest niebezpieczne”.
PRZYCZYNA:
Przerażony ojciec.
Inna moja pacjentka widziała życie jako groźne i nieprzyjemne. Trudno jej było zdobyć się na śmiech, a jeśli już zdarzyło się jej śmiać, była przerażona, że może się jej przydarzyć coś „złego”. Wychowywano ją, ciągle napominając: „Nie śmiej się, bo licho nie śpi!”

OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE:
„Nie jestem dość dobry”.
PRZYCZYNA:
Bycie porzuconym i pomijanym.
Pewnemu mężczyźnie mówienie sprawiało trudność. Milczenie stało się więc sposobem na życie. Miał już za sobą narkotyki i alkohol, był przekonany, że jest okropny. Dowiedziałam się, że jego matka zmarła, gdy był bardzo młody. Wychowywała go ciotka, która rzadko się odzywała, chyba że trzeba było wydać polecenia. Wychowywał się w ciszy. Jadł zawsze sam i przebywał w swoim pokoju przez wiele dni. Miał kochanka, który był milczący i większość czasu spędzali w milczeniu. Kochanek zmarł i znowu był sam.
Ćwiczenie:
Negatywne przekazy

Następne ćwiczenie polega na sporządzeniu na dużej kartce papieru zestawienia wszystkich zarzutów czynionych wam przez rodziców. Jakie to były zarzuty? Nie spieszcie się i przypomnijcie sobie jak najwięcej. Pół godziny zazwyczaj wystarcza, by to uczynić.
Co mówili na temat pieniędzy?
Co mówili na temat twojego ciała?
Co mówili o miłości i związkach uczuciowych?
Co mówili o twoich twórczych zdolnościach?
Co w ich wypowiedziach było ograniczającego, powstrzymującego lub negatywnego?

O ile to możliwe, popatrzcie po prostu obiektywnie na te sprawy i powiedzcie sobie: „Właśnie stąd bierze się to przekonanie”.

Teraz weźmy nową kartkę papieru i spróbujmy dokopać się do głębszej warstwy.

Jakie były inne negatywne wypowiedzi, które zasłyszałeś w okresie dzieciństwa?
Od krewnych —————————————
Od nauczycieli —————————————
Od przyjaciół —————————————
Od osób, które są dla ciebie autorytetem —————————————
W twoim Kościele —————————————
Zapisz je. Nie spiesz się z tym. Bądź świadomy odczuć, jakie pojawiają się w twoim ciele.
To, co napisałeś na dwóch kartkach papieru, to myśli, które powinny być usunięte z twojej świadomości. Są to właśnie te przekonania, które powodują, że czujesz się „nie dość dobry”.
Widzenie siebie jako dziecka

Gdybyśmy postawili pośrodku pokoju trzyletnie dziecko i zaczęli na nie krzyczeć, wymyślać mu, że jest głupie, że nigdy niczego nie potrafi zrobić dobrze, że powinno to zrobić tak, a nie inaczej, gdybyśmy kazali mu przyjrzeć się, jaki zrobiło bałagan, a przy tym jeszcze uderzyli je kilkakrotnie, zobaczylibyśmy, że to wszystko zakończyłoby się albo przerażeniem dziecka, które ulegle siądzie w kącie, albo jego agresją.
Dziecko wybierze jedno z tych dwóch zachowań, my zaś nigdy nie poznamy jego możliwości.

Jeśli temu samemu dziecku powiemy, że je bardzo kochamy, że bardzo nam na nim zależy, że kochamy je takim, jakie ono jest, kochamy za jego uśmiech i mądrość, za jego zachowanie, że nie mamy mu za złe błędów, które popełnia w trakcie nauki i że bez względu na wszystko będziemy dla niego oparciem – okaże się, że możliwości, jakie to dziecko zaprezentuje, przyprawią nas o zawrót głowy.

W każdym z nas tkwi takie trzyletnie dziecko i większość swojego czasu tracimy na karcenie tego dziecka w sobie. A potem dziwimy się, że nie układa nam się w życiu.

Jeśli masz przyjaciela, który zawsze cię krytykuje, czy chciałbyś ciągle przebywać w jego towarzystwie? Być może w ten sposób traktowano cię jako dziecko, i to jest smutne. Ale przecież było to dawno temu i jeśli teraz tak samo się ze sobą obchodzisz, to jest to jeszcze smutniejsze.

Masz przed sobą listę negatywnych przekazów, które usłyszałeś w dzieciństwie. Porównaj je z twoimi przekonaniami o tym, co jest w tobie nie w porządku. Czy listy te nie są podobne? Prawdopodobnie tak.
Nasz scenariusz życiowy oparty jest na tych wczesnych przekazach. Jesteśmy wszyscy dobrymi małymi dziećmi i posłusznie akceptujemy to, co „oni” przekażą nam jako prawdę.

Bardzo łatwo byłoby oskarżać za wszystko rodziców i odgrywać rolę ofiar do końca naszego życia. Ale nie byłoby to zbyt przyjemne i z pewnością nie spowodowałoby zmiany naszej uciążliwej sytuacji.
Potępianie naszej rodziny

Obarczanie winą innych z pewnością nie pomoże nam w uporaniu się z naszym problemem.
Przypisywanie winy komuś stawia nas w pozycji biernej ofiary. Zrozumienie tego umożliwi nam spojrzenie z góry na tę sprawę i przejęcie steru w swoje ręce.
Przeszłości nie da się zmienić.
Przyszłość natomiast jest kształtowana przez nasze obecne myślenie. Niezbędną rzeczą dla naszego poczucia wolności jest uświadomienie sobie, że rodzice zrobili wszystko, co mogli, i tyle, na ile pozwoliły im rozeznanie, świadomość i wiedza.
Jeśli obwiniamy innych, oznacza to, że nie bierzemy odpowiedzialności za siebie samych.
Ludzie, którzy nas skrzywdzili, byli tak samo przerażeni i bali się tak jak my. Czuli taką samą bezradność, jaką my odczuwamy. Nauczyli nas prawdopodobnie tylko tego, czego ich nauczono.

Co wiesz o dzieciństwie twoich rodziców, zwłaszcza przed dziesiątym rokiem życia? O ile to możliwe, postaraj się ich o to wypytać. Jeśli uda ci się dowiedzieć czegoś, będzie ci łatwiej zrozumieć, dlaczego tak, a nie inaczej postępowali. Zrozumienie przyniesie ci współczucie dla nich.
Jeśli nie wiesz i nie możesz się dowiedzieć, postaraj się wyobrazić sobie, jak to mogło wyglądać. Jakie dzieciństwo stworzyło takiego, a nie innego dorosłego?
Potrzebujesz tej wiedzy dla własnej wolności. Nie staniesz się wolnym, dopóki ich nie uwolnisz od winy. Nie możesz wybaczyć sobie, dopóki nie wybaczysz im. Jeśli wymagasz doskonałości od nich, będziesz tej doskonałości wymagał od siebie i cale życie będziesz nieszczęśliwy.
Wybór rodziców

Zgadzam się z teorią, że to my wybieramy sobie rodziców. Lekcje, jakie pobieramy od życia, wydają się doskonale odpowiadać „słabościom” naszych rodziców.

Wierzę, że jesteśmy w nie kończącej się podróży przez wieczność. Przybyliśmy na tę planetę, by przerobić konkretne lekcje potrzebne dla naszego duchowego rozwoju.
Wybieramy płeć, kolor skóry, kraj. Następnie rozglądamy się za rodzicami, którzy doskonale „odzwierciedlą” nasze wzorce.

Nasze pobyty na tej planecie to jakby chodzenie do szkoły.
Jeśli chcesz być kosmetyczką, idziesz do szkoły przygotowującej do tego zawodu. Jeśli chcesz być mechanikiem, uczysz się w szkole technicznej. Jeśli chcesz być prawnikiem, studiujesz prawo.
Rodzice, których sobie wybraliście, byli najlepszymi „znawcami” przedmiotu, którego zdecydowaliście się nauczyć.
Gdy dorastamy, mamy tendencję do wytykania naszym rodzicom ich przewinień, mówimy: „To wy mi to zrobiliście”.
Ja jednak uważam, że sami ich wybraliśmy.
Słuchanie innych

Kiedy byliśmy mali, nasi starsi bracia i siostry stanowili dla nas wyrocznię. Jeśli byli nieszczęśliwi, prawdopodobnie odbijali to sobie na nas fizycznie lub słownie.

Mogli na przykład powiedzieć:
„Zaraz wszystko powiem…” (wpajając winę).
„Jesteś jeszcze za mały i nie możesz tego robić”.
„Jesteś za głupi, by bawić się z nami”.

Często wielki wpływ mają na nas również nauczyciele. Nauczycielka w piątej klasie dość autorytatywnie stwierdziła, że jestem zbyt wysoka, by zostać tancerką. Uwierzyłam jej i zrezygnowałam z moich ambicji tanecznych, aż stało się za późno na rozpoczęcie kariery.

Czy uświadamiałeś sobie, że testy i przechodzenie z klasy do klasy były potrzebne tylko po to, by pokazać, jak dużo wiedzy posiadłeś w tym czasie, czy też byłeś dzieckiem, które przyjmowało egzaminy i oceny jako miernik swojej wartości?

W okresie dzieciństwa dzieliliśmy się w gronie przyjaciół naszym fałszywym obrazem życia. Inne dzieci w szkole potrafiły nam dokuczać i pozostawiać trwałe rany w sercu. Kiedy byłam dzieckiem, moje nazwisko brzmiało Lunney i dzieci przezywały mnie „Lunatyczka”.
Sąsiedzi też mają swój wpływ, nie tylko ze względu na czynione przez nich uwagi, lecz również dlatego, że pytano nas: „A co sobie sąsiedzi pomyślą?”
Zastanówcie się nad innymi ważnymi postaciami mającymi na was wpływ w dzieciństwie.
Istnieją też oczywiście mocno brzmiące i bardzo przekonujące sugestie zawarte w ogłoszeniach prasowych i w telewizji.
Zbyt wiele produktów sprzedaje się po to tylko, by nas przekonać, że jesteśmy bezwartościowi lub robimy źle, jeśli ich nie używamy.

My wszyscy jesteśmy tu po to, by przekraczać nasze dawne ograniczenia, jakiekolwiek by one były. Jesteśmy tu po to, by uznać naszą wspaniałość i boskość bez względu na to, co nam wmawiano. Wy macie przezwyciężyć wasze negatywne przekonania, tak jak ja mam przezwyciężyć moje.

Z książki Louise L. Hay
Możesz uzdrowić swoje życie - Louise L. Hay